W podpisanym zobowiązaniu, które już jutro zobaczysz tylko w DZIENNIKU, agent zobowiązał się "sumiennie i lojalnie wykonywać stawiane mu zadania, zgodnie z posiadanymi możliwościami oraz przekazywać wywiadowi tylko prawdziwe informacje, niczego nie zatajając". Zobowiązał się też do zachowania w tajemnicy faktu działania na rzecz służb specjalnych PRL. I tak robił. Całe lata donosił, udając bezstronnego dziennikarza.
Informacje DZIENNIKA potwierdza Zbigniew Wassermann. Minister koordynator ds. służb specjalnych nie ma najmniejszych wątpliwości, że mamy do czynienia z autentycznym agentem wojskowych specsłużb.
Zobowiązanie datowane jest na 1984 rok, a to oznacza, że agenta można ujawnić. Bo według Zbigniewa Wassermanna, współpraca do 1990 roku nie podlega ochronie prawnej.