Oto obszerne fragmenty wniosku o ekstradycję Edwarda Mazura jaki władze polskie przesłały Amerykanom. DZIENNIK dostał dokument z sądu w Chicago.
„Jak wynika z materiałów, Edward Mazur zlecił zabójstwo Marka Papały, byłego szefa polskiej policji. (...) Jak zeznał Artur Zirajewski, w marcu lub
kwietniu 1998, spotkał się on w hotelu Marina w Gdańsku z Nikodemem Skotarczakiem (którego polskie władze zidentyfikowały jako lidera zorganizowanej grupy przestępczej aktywnej w Gdańsku i
innych częściach Polski), Tomkiem Nowosadem, Jackiem Haronem, Kazimierzem Hedbergiem (poszukiwanym w Niemczech i Szwecji za handel narkotykami) i innymi. Podczas tego spotkania, było dyskutowane
morderstwo oficera policji z Warszawy. Ofiara nie była podawana z imienia.
Zirajewski jednocześnie spotkał się z członkiem grupy o pseudonimie Siergiej, który wspominał Zirajewskiemu, że był zamieszany w zabójstwa. „Siergiej” powiedział Zirajewskiemu, że Nowosad zaproponował morderstwo policjanta o randze generała. Nowosad potwierdził później Zirajewskiemu, że zaoferował kontrakt „Siergiejowi”. Miał on być zrealizowany w Warszawie. Nowosad powiedział Zirajewskiemu, że zaoferował „Siergiejowi” 40 tys. dol. i że Siergiej zgodził się popełnić morderstwo. Zirajewski zeznał, że Nowosad wspomniał nazwisko Papała. Po rozmowie z Nowosadem i „Siergiejem” Zirajewski zaaranżował kolejne spotkanie w kwietniu 1998 w hotelu Marina w Gdańsku. Tuż przed tym spotkaniem Zirajewski spotkał się ze Skotarczakiem w jego apartamencie hotelowym. Skotarczak potwierdził sumę kontraktu 40 tys. dol. i dodał, że będzie ona wypłacona po zabójstwie.
Podczas spotkania ze Skotarczakiem w apartamencie pojawił się Ryszard Bogucki. Skotarczak powiedział Zirajewskiemu, że mogą rozmawiać swobodnie, bo „Bogucki zna sprawę”. Kontynuowali rozmowę, a Bogucki zapytał Zirajewskiego, czy strzelec jest dobry. Zirajewski potwierdził. Potem Skotarczyk i Zirajewski pojechali do hotelu Marina. Po drodze Skotarczyk powiedział Zirajewskiemu, że na spotkaniu będzie obecny „Słowik” (Andrzej Zieliński) z Warszawy i biznesmen o nazwisku Mazur. Jego imię Zirajewski podał jako Ryszard albo Edward. Zirajewski spotkał się z Mazurem w hotelu Marina. Rozmowa trwała około godziny. Przez większość czasu mówił Mazur. Powiedział, że jest zainteresowany morderstwem Papały, który stanowi wielką przeszkodę w jego dalszych interesach. Mazur pokazał mu zdjęcie Papały z gazety. Mazur powiedział, że morderstwo najprawdopodobniej będzie popełnione w Warszawie. Powiedział Zirajewskiemu, że Papała znajduje się obecnie w klubie o nazwie Lotos czy coś podobnego (śledztwo wykazało, że Marek Papała chodził wtedy do szkoły językowej „Laris” w Warszawie i uczył się angielskiego przed swoją podróżą do Stanów Zjednoczonych). Postanowiono, że morderstwo ma być popełnione „zanim policjant opuści Polskę”. Aby pokazać, że Papała jest pod stałą obserwacją konspiratorów Mazur lub Słowik (Zirajewski uważa, że to był Mazur) zadzwonił w obecności Zirajewskiego i zapytał „gdzie jest nasz człowiek?”.
Kiedy skończył rozmowę, powiedział, że Papała jest teraz w klubie Lotos lub Latis. Mazur zapytał, czy Zirajewski ma broń i czy strzelec jest dobry. Zirajewski potwierdził oba fakty. Albo Zirajewski, albo Skotarczyk potwierdził Mazurowi, że cena za strzał to 40 tys. dol. Żadna data morderstwa nie została ustalona, ale Mazur zaproponował, że strzelec powinien polecieć samolotem z Gdańska do Warszawy na dany sygnał. Mazur i Zirajewski zgodzili się sfinalizować szczegóły później, wykorzystując Skotarczyka jako mediatora. Z dyskusji w Marinie Zirajewski wywnioskował, że konspiratorzy będą czekali na sygnał od kogoś z MSZ, kto był w jakiś sposób związany z policjantem. Skotarczyk dodał, że inne wysoko postawione osoby miały związek z morderstwem. Podczas rozmowy Mazur, Skotarczyk i „Słowik” rozmawiali o szmuglowaniu narkotyków. Zirajewski i Skotarczyk pojechali do Warszawy, gdzie jak powiedział Skotarczyk, miał spotkanie w hotelu Marriott w związku z „warszawskimi sprawami” – co, jak zrozumiał Zirajewski, oznaczało zabicie Papały. Skotarczyk zatrzymał się na parkingu, gdzie Zirajewski zobaczył trzech mężczyzn. Jednym z nich był Mazur. Zirajewski nie brał udziału w spotkaniu, ale przywitał się z mężczyznami, którzy przedstawili się jako Józef i Jacek. Skotarczyk opisał ich później Zirajewskiemu jako partnerów Mazura, obydwaj o nazwisku Susin albo jakimś podobnym. Zirajewski usłyszał tylko część rozmowy, która miała związek z przemytem narkotyków przez wschodnią granicę.
Pod koniec 1997 r. Zirajewski spotkał mężczyznę o pseudonimie Baranina. Przedstawił mu go Skotarczyk. Później Skotarczyk poprosił Zirajewskiego, żeby załatwił coś dla niego w Wiedniu z „Baraniną”. Zirajewski nie pojechał do Wiednia. Skotarczyk nie wspomniał też, jaką sprawę mieli dla niego załatwić Zirajewski z „Baraniną” („Baranina” to kolejny członek grupy morderców).
Zirajewski został aresztowany 29 kwietnia 1998 r. pod innymi zarzutami. Zirajewski potwierdził identyfikację Edwarda Mazura jako Mazura, którego spotkał na drugim spotkaniu w hotelu Marina w Gdańsku w kwietniu 1998. Zirajewski potwierdził też identyfikację fotografii Andrzeja Zielińskiego jako „Słowika”, którego poznał na tym samym spotkaniu. A także fotografie Józefa Sasina jako „Józefa”, którego spotkał w Warszawie ze Skotarczykiem i Mazurem. Zirajewski stwierdził, że Jacek Sasin obecny na fotografii „to może być człowiek o imieniu Jacek”, którego spotkał z Józefem i Mazurem.
Jak zeznał Andrzej Zieliński, mniej więcej miesiąc przed pogrzebem Nikodema Skotarczyka (Skotarczyk był zamordowany pod koniec kwietnia 1998 r., a jego pogrzeb miał miejsce 30 kwietnia 1998 r.), mężczyzna o nazwisku Zbigniew Barszcz powiedział Zielińskiemu, że jest możliwość spotkania z „Marcem” i Mazurem. Skotarczyk powiedział Zielińskiemu, że Mazur może pomóc uwolnić z więzienia Andrzeja Kolikowskiego, zwanego „Pershingiem”. „Pershing” był najlepszym przyjacielem Zielińskiego. Barszcz powiedział Zielińskiemu, żeby pojechał do hotelu Marina w Gdańsku, gdzie będą Marzec albo Mazur i Skotarczyk.
Zieliński pojechał do hotelu Marina następnego dnia. Skotarczyk już tam był i przedstawił Mazura Zielińskiemu. Mazur powiedział, że może pomóc we wcześniejszym wypuszczeniu z więzienia „Pershinga”. Zieliński miał wrażenie, że Mazur chce coś w zamian. Podczas tego spotkania Mazur zapytał Zielińskiego, czy zna kogoś, kto zgodzi się na kontrakt na zamordowanie Papały. Mazur nie podał wtedy żadnej sumy pieniężnej.
Zieliński nie kojarzył wtedy imienia, ale był pewien, że było ono podane przez Mazura. Zieliński rozważał kontynuowanie wydobycia większej ilości informacji od Mazura poprzez „zaakceptowanie” kontraktu (i każdej sumy pieniężnej, którą mógł mu zaoferować). Zieliński wspomniał o propozycji Mazura swojemu przyjacielowi, Zygmuntowi Rażniakowi, w dzień pogrzebu Skotarczyka podczas pobytu w hotelu Gołębiewski w Mikołajkach. Kiedy Rażniak usłyszał, że Skotarczyk brał udział w spotkaniu, powiedział Zielińskiemu, żeby się w to nie angażował.
Jak zeznał Zygmunt Rażniak, jakiś czas po morderstwie Nikodema Skotarczyka, a przed aresztowaniem Andrzeja Zielińskiego (6 maja 1998), Rażniak przebywał w ośrodku wypoczynkowym. Albo w dzień pogrzebu Skotarczyka, albo dzień później Rażniak spotkał Zielińskiego w barze obok restauracji hotelu Gołębiewski. Tam Zieliński powiedział Rażniakowi, że wziął udział w spotkaniu z Mazurem. Zieliński powiedział, że Mazur poszukiwał kogoś do zamordowania gen. Papały, komendanta policji. Zieliński mówił, że może zarobić dużo pieniędzy za ten kontrakt. Rażniak radził Zielińskiemu, żeby się nie angażował, że to poważna sprawa i że cały wydział policji będzie zaangażowany w to śledztwo. Rażniak krzyczał na Zielińskiego, mówiąc mu, że pieniądze nie są tego warte i nie chciał znać więcej szczegółów.
Jak zeznał Ryszard Przybyła, spotkał on Mazura w towarzystwie „Słowika” (Zielińskiego) w połowie lat 90., prawdopodobnie w barze w Marriocie.
Właścicielem firmy „Perfekt Taxi” był w 1998 r. Rafał Kanigowski. W pewnym okresie Kanigowski bardzo często jeździł w jednym rejonie Warszawy. Na początku Kanigowski nie mówił, dlaczego jeździ w tej okolicy. Później powiedział, że szuka dwóch samochodów Espero, zielonego i czerwonego. Dochodzenie wykazało, że teren, w który jeździł Kanigowski, to teren, gdzie rezydował Marek Papała, a także miejsce jego zabójstwa. Papała korzystał z dwóch samochodów Espero, zielonego i czerwonego.
Kaganowski rozmawiał z mężczyzną, którego później zidentyfikował jako Edwarda Mazura. To spotkanie miało miejsce po powrocie Kaganowskiego z Niemiec. Z tą samą osobą spotkał się w hotelu Marina i w hotelu Marriott w Warszawie.
Kilka dni po morderstwie Papały, Kaganowski odebrał telefon. Po rozmowie Kaganowski stał się dosyć nerwowy i powiedział, że chce zatopić paczkę w Wiśle. Kaganowski opuścił biuro i wrócił z paczką o nieregularnym kształcie. Paczka była owinięta kilkoma warstwami czarnej folii i taśmą samoprzylepną. Nikt nie wiedział, co znajduje się w paczce, ale po dotyku można było domyślać się, że zawierała amunicję. Kaganowski kazał jak najszybciej zatopić paczkę w Wiśle.
Ten, kto pojechał z paczką nad Wisłę, został zatrzymany przez łódź policyjną patrolującą ten teren. Kanigowski zaczął wydzwaniać do niego spanikowany, pytając czy paczka już została zatopiona. Kiedy wysłannik odpowiedział, że jeszcze tego nie zrobił, Kaganowski kazał mu się jak najszybciej pozbyć paczki, co ten zrobił. Kiedy wrócił do „Perfekt Taxi”, Kaganowski krzyczał na niego mówiąc że „rzeczy Papały były w paczce i że dlatego się tak denerwuje”. Kaganowski nie wyjaśniał dalej, co to za rzeczy”.
Zirajewski jednocześnie spotkał się z członkiem grupy o pseudonimie Siergiej, który wspominał Zirajewskiemu, że był zamieszany w zabójstwa. „Siergiej” powiedział Zirajewskiemu, że Nowosad zaproponował morderstwo policjanta o randze generała. Nowosad potwierdził później Zirajewskiemu, że zaoferował kontrakt „Siergiejowi”. Miał on być zrealizowany w Warszawie. Nowosad powiedział Zirajewskiemu, że zaoferował „Siergiejowi” 40 tys. dol. i że Siergiej zgodził się popełnić morderstwo. Zirajewski zeznał, że Nowosad wspomniał nazwisko Papała. Po rozmowie z Nowosadem i „Siergiejem” Zirajewski zaaranżował kolejne spotkanie w kwietniu 1998 w hotelu Marina w Gdańsku. Tuż przed tym spotkaniem Zirajewski spotkał się ze Skotarczakiem w jego apartamencie hotelowym. Skotarczak potwierdził sumę kontraktu 40 tys. dol. i dodał, że będzie ona wypłacona po zabójstwie.
Podczas spotkania ze Skotarczakiem w apartamencie pojawił się Ryszard Bogucki. Skotarczak powiedział Zirajewskiemu, że mogą rozmawiać swobodnie, bo „Bogucki zna sprawę”. Kontynuowali rozmowę, a Bogucki zapytał Zirajewskiego, czy strzelec jest dobry. Zirajewski potwierdził. Potem Skotarczyk i Zirajewski pojechali do hotelu Marina. Po drodze Skotarczyk powiedział Zirajewskiemu, że na spotkaniu będzie obecny „Słowik” (Andrzej Zieliński) z Warszawy i biznesmen o nazwisku Mazur. Jego imię Zirajewski podał jako Ryszard albo Edward. Zirajewski spotkał się z Mazurem w hotelu Marina. Rozmowa trwała około godziny. Przez większość czasu mówił Mazur. Powiedział, że jest zainteresowany morderstwem Papały, który stanowi wielką przeszkodę w jego dalszych interesach. Mazur pokazał mu zdjęcie Papały z gazety. Mazur powiedział, że morderstwo najprawdopodobniej będzie popełnione w Warszawie. Powiedział Zirajewskiemu, że Papała znajduje się obecnie w klubie o nazwie Lotos czy coś podobnego (śledztwo wykazało, że Marek Papała chodził wtedy do szkoły językowej „Laris” w Warszawie i uczył się angielskiego przed swoją podróżą do Stanów Zjednoczonych). Postanowiono, że morderstwo ma być popełnione „zanim policjant opuści Polskę”. Aby pokazać, że Papała jest pod stałą obserwacją konspiratorów Mazur lub Słowik (Zirajewski uważa, że to był Mazur) zadzwonił w obecności Zirajewskiego i zapytał „gdzie jest nasz człowiek?”.
Kiedy skończył rozmowę, powiedział, że Papała jest teraz w klubie Lotos lub Latis. Mazur zapytał, czy Zirajewski ma broń i czy strzelec jest dobry. Zirajewski potwierdził oba fakty. Albo Zirajewski, albo Skotarczyk potwierdził Mazurowi, że cena za strzał to 40 tys. dol. Żadna data morderstwa nie została ustalona, ale Mazur zaproponował, że strzelec powinien polecieć samolotem z Gdańska do Warszawy na dany sygnał. Mazur i Zirajewski zgodzili się sfinalizować szczegóły później, wykorzystując Skotarczyka jako mediatora. Z dyskusji w Marinie Zirajewski wywnioskował, że konspiratorzy będą czekali na sygnał od kogoś z MSZ, kto był w jakiś sposób związany z policjantem. Skotarczyk dodał, że inne wysoko postawione osoby miały związek z morderstwem. Podczas rozmowy Mazur, Skotarczyk i „Słowik” rozmawiali o szmuglowaniu narkotyków. Zirajewski i Skotarczyk pojechali do Warszawy, gdzie jak powiedział Skotarczyk, miał spotkanie w hotelu Marriott w związku z „warszawskimi sprawami” – co, jak zrozumiał Zirajewski, oznaczało zabicie Papały. Skotarczyk zatrzymał się na parkingu, gdzie Zirajewski zobaczył trzech mężczyzn. Jednym z nich był Mazur. Zirajewski nie brał udziału w spotkaniu, ale przywitał się z mężczyznami, którzy przedstawili się jako Józef i Jacek. Skotarczyk opisał ich później Zirajewskiemu jako partnerów Mazura, obydwaj o nazwisku Susin albo jakimś podobnym. Zirajewski usłyszał tylko część rozmowy, która miała związek z przemytem narkotyków przez wschodnią granicę.
Pod koniec 1997 r. Zirajewski spotkał mężczyznę o pseudonimie Baranina. Przedstawił mu go Skotarczyk. Później Skotarczyk poprosił Zirajewskiego, żeby załatwił coś dla niego w Wiedniu z „Baraniną”. Zirajewski nie pojechał do Wiednia. Skotarczyk nie wspomniał też, jaką sprawę mieli dla niego załatwić Zirajewski z „Baraniną” („Baranina” to kolejny członek grupy morderców).
Zirajewski został aresztowany 29 kwietnia 1998 r. pod innymi zarzutami. Zirajewski potwierdził identyfikację Edwarda Mazura jako Mazura, którego spotkał na drugim spotkaniu w hotelu Marina w Gdańsku w kwietniu 1998. Zirajewski potwierdził też identyfikację fotografii Andrzeja Zielińskiego jako „Słowika”, którego poznał na tym samym spotkaniu. A także fotografie Józefa Sasina jako „Józefa”, którego spotkał w Warszawie ze Skotarczykiem i Mazurem. Zirajewski stwierdził, że Jacek Sasin obecny na fotografii „to może być człowiek o imieniu Jacek”, którego spotkał z Józefem i Mazurem.
Jak zeznał Andrzej Zieliński, mniej więcej miesiąc przed pogrzebem Nikodema Skotarczyka (Skotarczyk był zamordowany pod koniec kwietnia 1998 r., a jego pogrzeb miał miejsce 30 kwietnia 1998 r.), mężczyzna o nazwisku Zbigniew Barszcz powiedział Zielińskiemu, że jest możliwość spotkania z „Marcem” i Mazurem. Skotarczyk powiedział Zielińskiemu, że Mazur może pomóc uwolnić z więzienia Andrzeja Kolikowskiego, zwanego „Pershingiem”. „Pershing” był najlepszym przyjacielem Zielińskiego. Barszcz powiedział Zielińskiemu, żeby pojechał do hotelu Marina w Gdańsku, gdzie będą Marzec albo Mazur i Skotarczyk.
Zieliński pojechał do hotelu Marina następnego dnia. Skotarczyk już tam był i przedstawił Mazura Zielińskiemu. Mazur powiedział, że może pomóc we wcześniejszym wypuszczeniu z więzienia „Pershinga”. Zieliński miał wrażenie, że Mazur chce coś w zamian. Podczas tego spotkania Mazur zapytał Zielińskiego, czy zna kogoś, kto zgodzi się na kontrakt na zamordowanie Papały. Mazur nie podał wtedy żadnej sumy pieniężnej.
Zieliński nie kojarzył wtedy imienia, ale był pewien, że było ono podane przez Mazura. Zieliński rozważał kontynuowanie wydobycia większej ilości informacji od Mazura poprzez „zaakceptowanie” kontraktu (i każdej sumy pieniężnej, którą mógł mu zaoferować). Zieliński wspomniał o propozycji Mazura swojemu przyjacielowi, Zygmuntowi Rażniakowi, w dzień pogrzebu Skotarczyka podczas pobytu w hotelu Gołębiewski w Mikołajkach. Kiedy Rażniak usłyszał, że Skotarczyk brał udział w spotkaniu, powiedział Zielińskiemu, żeby się w to nie angażował.
Jak zeznał Zygmunt Rażniak, jakiś czas po morderstwie Nikodema Skotarczyka, a przed aresztowaniem Andrzeja Zielińskiego (6 maja 1998), Rażniak przebywał w ośrodku wypoczynkowym. Albo w dzień pogrzebu Skotarczyka, albo dzień później Rażniak spotkał Zielińskiego w barze obok restauracji hotelu Gołębiewski. Tam Zieliński powiedział Rażniakowi, że wziął udział w spotkaniu z Mazurem. Zieliński powiedział, że Mazur poszukiwał kogoś do zamordowania gen. Papały, komendanta policji. Zieliński mówił, że może zarobić dużo pieniędzy za ten kontrakt. Rażniak radził Zielińskiemu, żeby się nie angażował, że to poważna sprawa i że cały wydział policji będzie zaangażowany w to śledztwo. Rażniak krzyczał na Zielińskiego, mówiąc mu, że pieniądze nie są tego warte i nie chciał znać więcej szczegółów.
Jak zeznał Ryszard Przybyła, spotkał on Mazura w towarzystwie „Słowika” (Zielińskiego) w połowie lat 90., prawdopodobnie w barze w Marriocie.
Właścicielem firmy „Perfekt Taxi” był w 1998 r. Rafał Kanigowski. W pewnym okresie Kanigowski bardzo często jeździł w jednym rejonie Warszawy. Na początku Kanigowski nie mówił, dlaczego jeździ w tej okolicy. Później powiedział, że szuka dwóch samochodów Espero, zielonego i czerwonego. Dochodzenie wykazało, że teren, w który jeździł Kanigowski, to teren, gdzie rezydował Marek Papała, a także miejsce jego zabójstwa. Papała korzystał z dwóch samochodów Espero, zielonego i czerwonego.
Kaganowski rozmawiał z mężczyzną, którego później zidentyfikował jako Edwarda Mazura. To spotkanie miało miejsce po powrocie Kaganowskiego z Niemiec. Z tą samą osobą spotkał się w hotelu Marina i w hotelu Marriott w Warszawie.
Kilka dni po morderstwie Papały, Kaganowski odebrał telefon. Po rozmowie Kaganowski stał się dosyć nerwowy i powiedział, że chce zatopić paczkę w Wiśle. Kaganowski opuścił biuro i wrócił z paczką o nieregularnym kształcie. Paczka była owinięta kilkoma warstwami czarnej folii i taśmą samoprzylepną. Nikt nie wiedział, co znajduje się w paczce, ale po dotyku można było domyślać się, że zawierała amunicję. Kaganowski kazał jak najszybciej zatopić paczkę w Wiśle.
Ten, kto pojechał z paczką nad Wisłę, został zatrzymany przez łódź policyjną patrolującą ten teren. Kanigowski zaczął wydzwaniać do niego spanikowany, pytając czy paczka już została zatopiona. Kiedy wysłannik odpowiedział, że jeszcze tego nie zrobił, Kaganowski kazał mu się jak najszybciej pozbyć paczki, co ten zrobił. Kiedy wrócił do „Perfekt Taxi”, Kaganowski krzyczał na niego mówiąc że „rzeczy Papały były w paczce i że dlatego się tak denerwuje”. Kaganowski nie wyjaśniał dalej, co to za rzeczy”.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl