"To prawda, słyszymy głosy buntu, ale za dużo w ostatnim czasie było oskarżeń o łapówkarstwo. Komendant miejski w Lublinie został mianowany trzy miesiące temu i obiecał wyeliminować patologię. Powiem szczerze, że patrzymy przychylnie na tego typu inicjatywy."– twierdzi Janusz Wójtowicz z lubelskiej komendy wojewódzkiej.
Dlaczego 10 złotych? Bo łapówki często niewiele przekraczają tę sumę. Przykład? W ubiegłą niedzielę Ukrainiec jechał bez pasów i chciał przekupić policjantów, by nie wypisywali mu mandatu. Łapówka wynosiła 40 zł. Jednak policjanci buntują się, bo za 10 złotych to nawet obiadu na mieście nie da się zjeść.
Nie było natomiast protestów podczas wprowadzania badania policjantów alkomatem na Śląsku. Poddają się badaniu rutynowo przed rozpoczęciem służby, wyrywkowo po jej zakończeniu, a nawet
w trakcie. "Nikt nie narzeka, w końcu to profilaktyka. Różnie zdarza nam się spędzić popołudnie czy wieczór przed służbą. Urodziny, imieniny, a potem okazuje się, że mimo iż
czujemy się dobrze, alkomat pokazuje 0,2 prom. I jechać się nie da." – informuje nadkomisarz Henryk Kot.