Krakowska policja postawiona na nogi. Jej najważniejszym zadaniem jest złapanie bandyty, który w nocy napadł na stację benzynową. Napastnik sterroryzował obsługę, strzelając z pistoletu w powietrze.
Napad trwał zaledwie kilka chwil. Na stację przy ul. Conrada wszedł nagle mężczyzna ubrany w ciemny strój i w kominiarce na głowie. Oddał salwę w powietrze - najprawdopodobniej z broni hukowej - i zażądał pieniędzy.
Obsługa nawet nie próbowała stawiać oporu i natychmiast oddała cały utarg. Napastnik jednak nie obłowił się specjalnie, bo w kasie były zaledwie dwa tysiące złotych.
Teraz przestępcy szuka policja. Pomaga jej pies tropiący.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|