Każda metoda jest dobra, żeby dopiec działaczom Związku Polaków na Białorusi. Tym razem milicja aresztowała współpracownika Andżeliki Borys Mieczysława Jaśkiewicza. Miał ponoć wywołać bójkę po pijanemu. On twierdzi, że to prowokacja.
Jaśkiewicz zdążył po zatrzymaniu zadzwonić do innego działacza ZPB Andrzeja Poczobuta i opowiedzieć mu o zajściu. Czekał wieczorem na autobus na przystanku w Grodnie. Obok niego zaczęła się bójka. Milicjanci od razu stwierdzili, że winny jest Jaśkiewicz. To on po pijanemu wywołał szamotaninę. I zabrali go od aresztu. Jaśkiewicz powiedział Poczobutowi, że to prowokacja.
Polonijny działacz może posiedzieć 15 dni za kratami. Tyle na Białorusi grozi za "drobne chuligaństwo" - jak to ujmuje tamtejszy kodeks.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|