Dziennik Gazeta Prawana logo

Pasażerowie nie wiedzą o ograniczeniach na lotniskach

12 października 2007, 14:08
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Najgorzej przygotowane było Okęcie. Nikt nie pomyślał, aby o nowych przepisach informować przez megafony - pisze DZIENNIK o sytuacji na polskich lotniskach po wprowadzeniu nowych przepisów bezpieczeństwa.

Od wczoraj w całej Europie obowiązują restrykcyjne przepisy, ograniczające ilość płynów w bagażu podręcznym. Jeśli coś do picia, to tylko w pojemnikach do 100 ml i koniecznie zapakowane w przezroczystą plastikową torbę. Jednakowe obostrzenia obowiązują w całej Unii Europejskiej i mają nas uchronić przed zamachem terrorystycznym dokonanym przy pomocy płynnych materiałów wybuchowych.

"Nas to nie dotyczy, my lecimy do Moskwy" - Mirosław Kopeć, który razem z grupą współpracowników czekał wczoraj na odprawę na warszawskim Okęciu, nie miał zamiaru podporządkować się nowym przepisom. Pobiegł jednak do informacji, aby się upewnić. Za chwilę wrócił zrezygnowany. "Musimy przepakować bagaże!" - zakomenderował. Pani Maria nie kryła oburzenia. "Jak to? Przecież ja mam całą torbę kosmetyków, muszę je mieć przy sobie" - mówiła gorączkowo, przeglądając zawartość wypakowanej po brzegi ogromnej kosmetyczki.

Warszawskie lotnisko było wczoraj najgorzej przygotowane do zmian. Jeszcze o 8 rano brakowało informacji o nowych przepisach w języku angielskim. Nikt nie pomyślał też, aby o zmianach informować przez megafony.

Za to port lotniczy w katowickich Pyrzowicach został dosłownie oblepiony informacjami na temat obostrzeń. Spiker przez głośniki przypominał o czytaniu komunikatów. Anna Skowrońska z Sosnowca o zmianach dowiedziała się dopiero na lotnisku. "Kupiłam DZIENNIK, bo zostało mi sporo czasu do odlotu i przeczytałam o restrykcjach" - mówi. Była zła, że o tak ważnej sprawie dowiaduje się w ostatniej chwili.

Również na podkrakowskich Balicach co chwilę rozbrzmiewały komunikaty na temat nowych regulacji. Bożena Nowak, w oczekiwaniu na lot do Monachium, przepakowywała ulubiony błyszczyk i kremy do plastikowej torebki. "W moim wieku to ważne rzeczy. Nie wyobrażam sobie bez nich podróży" - podkreślała 45-latka.

Bez większych incydentów przebiegała odprawa na gdańskim lotnisku Wałęsa Airport, choć wielu podróżnych dziwiło się, że nie może wnieść na pokład choćby opróżnionej do połowy butelki z sokiem pomarańczowym - pasażerowie albo je wyrzucali, albo naprędce wypijali.

Do zmian trzeba się przyzwyczajać. Już na wiosnę pasażerów czekają kolejne. Komisja Europejska chce bowiem dokładnie określić wielkość bagażu podręcznego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj