Jak wynika z ustaleń DZIENNIKA, Jelfa choć powinna, to formalnie nie miała obowiązku informować o swojej pomyłce Inspektora Farmaceutycznego. Dlaczego? Bo resort zdrowia przez blisko rok nie był w stanie wydać jednego rozporządzenia.
Dokument ten zobowiązuje wytwórców leków do informowania Inspekcji Farmaceutycznej o każdej okoliczności, która może być powodem ograniczeń w dystrybucji lub wycofania z obrotu produktu leczniczego. Poprzednie rozporządzenie (w sprawie wymagań Dobrej Praktyki Wytwarzania) regulujące tę kwestię, wygasło w połowie grudnia 2005 r. Nowe rozporządzenie minister Religa podpisał dopiero na początku października. W życie wchodzi dziś. Czy gdyby resort wypełniał prawidłowo swoje obowiązki, można by było uniknąć dramatu?
Pod koniec kwietnia 2005 r. została znowelizowana ustawa o prawie farmaceutycznym. Zapisano w niej, że przepisy wykonawcze określające wymagania Dobrej Praktyki Wytwarzania zachowują moc do czasu wydania nowych przepisów, nie dłużej jednak niż przez sześć miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy. Ustawa zaczęła obowiązywać 14 czerwca 2005 r., więc nowe rozporządzenie powinno wejść w życie najpóźniej 15 grudnia 2005 r. Tymczasem Ministerstwo Zdrowia potrzebowało prawie roku, by ono powstało.
Wczoraj minister Religa odpowiadał o rozporządzeniu tak, jakby nie miał świadomości, że od przeszło roku dokument ten właściwie nie istnieje. Pytany o to dlaczego, od momentu, kiedy GIF wydał decyzję o wycofaniu z obrotu lekarstwa, do momentu, kiedy zostały poinformowane o tym szpitale, minęły tygodnie, Religa odparł, że ta sytuacja jest skandaliczna. Nie wspomniał, że przez wiele miesięcy nie było rozporządzenia, które wprowadza jasne reguły postępowania w przypadkach niebezpiecznych dla zdrowia pacjentów.