Dziennik Gazeta Prawana logo

Prosił sąd, żeby pozwolił mu sprzedawać narkotyki

12 października 2007, 14:27
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Szczery do bólu. Poprosił sąd, żeby nie zamykał go w areszcie, bo nie będzie mógł pracować. "A czym się podejrzany zajmuje?" - spytał sąd. "Sprzedaję narkotyki i pirackie płyty na targowisku" - odparł z rozbrajającą szczerością młody mężczyzna.

Właśnie za handel pirackimi płytami i narkotykami chcieli zamknąć 25-latka policjanci z Nowego Miasta. I pewnie nie mieliby kłopotów, żeby przekonać do tego sąd. Bo znaleźli u młodzieńca dwa kartony płyt i 80 gramów amfetaminy. Ale nie mogli się spodziewać takiej pomocy od samego podejrzanego. Czyli przyznania, że dalej ma zamiar popełniać przestępstwa. Sądowi oczywiście nie pozostało nic innego, jak zamknąć 25-latka. Inaczej byłby współwinny przestępstw.

Swoją drogą ten diler i pirat był wyjątkowo roztrzepany. Policjanci szukali np. u niego wagi do porcjowania amfetaminy - w tym biznesie gram różnicy może kosztować nawet życie. Ale wagi nie było. Jak wyjaśnił młodzieniec, narkotyki dzielił... łyżką stołową. Zeznał też, że nie wie, kto dostarcza mu amfetaminę - relacjonuje "Głos Wielkopolski". I chyba to prawda, bo wygląda na to, że w ogóle niewiele wie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj