W środę związkowcy i szefowie Poczty Polskiej po raz kolejny usiądą do rozmów o podwyżkach. Jeśli i tym razem strony nie dojdą do porozumienia, przed świętami może być strajk generalny - pisze DZIENNIK.
Grudzień na poczcie będzie wyjątkowo gorący. Listonosze mają dość przedłużających się rozmów z szefami Poczty Polskiej. Na dwa dni przed kolejną turą
negocjacji zapowiadają: nie będzie podwyżek płac, będzie strajk. Czy tak twarde stanowisko popiera większość, sprawdza właśnie pocztowa "Solidarność". Związkowcy w
referendum przepytują pracowników poczt w całym kraju, czy są gotowi do zaostrzenia protestu. Jeśli ponad połowa będzie niezadowolona z propozycji płacowych dyrekcji, grozi nam powtórka
sytuacji sprzed kilku tygodni. I to jeszcze przed Bożym Narodzeniem.
"Zrobimy wszystko, żeby do tego nie doszło, bo święta to dla Polaków zbyt ważny czas, by wykorzystywać go do osiągania najsłuszniejszych nawet celów" - mówi Paweł Jędrzejewski z "Solidarności". "No i mam nadzieję, że dyrekcja też się o to postara i nie będzie nam utrudniać przeprowadzenia referendum, zastraszać pracowników, którzy chcą się wypowiedzieć" - dodaje.
Te zapewnienia przedstawicieli największych związków zawodowych wcale nie gwarantują, że przed Bożym Narodzeniem listonosze nie przestaną pracować. "W tej firmie jest kilkanaście związków, przedstawiciele niektórych z nich otwarcie nawołują do strajku przed świętami, bo to skutecznie zmiękczy dyrekcję" - mówi Mirosław Lipowski, listonosz z Warszawy. "Całej Polski to nie ogarnie, ale w paru miejscach moi koledzy mogą zastrajkować, zwłaszcza że wielu zwykłych pracowników jest rozgoryczonych postawą negocjujących związkowców".
"Zrobimy wszystko, żeby do tego nie doszło, bo święta to dla Polaków zbyt ważny czas, by wykorzystywać go do osiągania najsłuszniejszych nawet celów" - mówi Paweł Jędrzejewski z "Solidarności". "No i mam nadzieję, że dyrekcja też się o to postara i nie będzie nam utrudniać przeprowadzenia referendum, zastraszać pracowników, którzy chcą się wypowiedzieć" - dodaje.
Te zapewnienia przedstawicieli największych związków zawodowych wcale nie gwarantują, że przed Bożym Narodzeniem listonosze nie przestaną pracować. "W tej firmie jest kilkanaście związków, przedstawiciele niektórych z nich otwarcie nawołują do strajku przed świętami, bo to skutecznie zmiękczy dyrekcję" - mówi Mirosław Lipowski, listonosz z Warszawy. "Całej Polski to nie ogarnie, ale w paru miejscach moi koledzy mogą zastrajkować, zwłaszcza że wielu zwykłych pracowników jest rozgoryczonych postawą negocjujących związkowców".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|