Skradzione w muzeum w Zimbabwe dwie rytualne maski, cztery pośmiertne podgłówki z XVIII i XIX wieku oraz tajemniczy fetysz odzyskali właśnie w Warszawie policjanci Centralnego Biura Śledczego - pisze DZIENNIK.
"W tej sprawie współpracowaliśmy ze służbami specjalnymi Stanów Zjednoczonych" - mówi tajemniczo Zbigniew Matwiej, rzecznik komendanta głównego
policji.
Policja nie chce jednak ujawniać szczegółów operacji. Wiadomo tylko, skąd pochodzą egzotyczne przedmioty. Szóstego czerwca tego roku w Harrare, stolicy Zimbabwe, tajemniczy biały człowiek wszedł do Galerii Narodowej z dużą płócienną torbą. Wyczekał, aż nikt nie będzie go pilnować, po czym zwyczajnie zgarnął interesujące go okazy i wybiegł z budynku. Skradzione przedmioty przez Mozambik przemycono do Polski. Trafiły do rąk Mariana P. z Warszawy, znawcy nielegalnego rynku dzieł sztuki i częstego gościa w Zimbabwe.
W ubiegłym tygodniu polska policja zatrzymała go w jednym z warszawskich hoteli. Chciał sprzedać cenny łup. Ale komu? Czy nabywcą miał być ktoś z zagranicy, kto mógł wyłożyć dziesiątki, a nawet setki tysięcy euro na zakup afrykańskich zabytków? Tego nie wiadomo, ale Marianowi P. grozi do 10 lat więzienia za złamanie międzynarodowych przepisów o ochronie dóbr kultury.
Policja nie chce jednak ujawniać szczegółów operacji. Wiadomo tylko, skąd pochodzą egzotyczne przedmioty. Szóstego czerwca tego roku w Harrare, stolicy Zimbabwe, tajemniczy biały człowiek wszedł do Galerii Narodowej z dużą płócienną torbą. Wyczekał, aż nikt nie będzie go pilnować, po czym zwyczajnie zgarnął interesujące go okazy i wybiegł z budynku. Skradzione przedmioty przez Mozambik przemycono do Polski. Trafiły do rąk Mariana P. z Warszawy, znawcy nielegalnego rynku dzieł sztuki i częstego gościa w Zimbabwe.
W ubiegłym tygodniu polska policja zatrzymała go w jednym z warszawskich hoteli. Chciał sprzedać cenny łup. Ale komu? Czy nabywcą miał być ktoś z zagranicy, kto mógł wyłożyć dziesiątki, a nawet setki tysięcy euro na zakup afrykańskich zabytków? Tego nie wiadomo, ale Marianowi P. grozi do 10 lat więzienia za złamanie międzynarodowych przepisów o ochronie dóbr kultury.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|