Sterroryzowani pracownicy banku BZ WBK nie będą mogli niestety rozpoznać napastników. "Obaj mieli naciągnięte na głowy czarne chustki, a na to jeszcze czarne kominiarki" - opowiada dziennikowi.pl Wojciech Wybraniec z wrocławskiej policji.
Bandyci wpadli do oddziału na osiedlu Kosmonautów. To nie trwało długo - krzykiem zażądali wydania gotówki. Przestraszeni ludzie nie wahali się ani chwili. Chcieli ratować skórę, dlatego dali bandytom pieniądze. Wciąż jeszcze się nie doliczono, ile brakuje w kasie.
Policję zawiadomiła o napadzie firma ochroniarska. Śledczy pojawili się tam po kilku minutach, ale po złodziejach nie został ślad. Technicy policyjni dokładnie oglądają teraz oddział banku. Policjanci szukają świadków ucieczki bandytów. Pomaga im pies tropiący.