Dziennik Gazeta Prawana logo

Ile Polacy dają księżom po kolędzie

12 października 2007, 15:09
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Od 20 do 100 zł - tyle wkładają do koperty warszawiacy, którzy przyjmują księdza. I choć to w stolicy zarabia się najwięcej, jej mieszkańcy w wysokich datkach nie przodują. Zdumiewa za to szczodrość parafian z najbiedniejszych zakątków kraju.

Największe kwoty dla księży chodzących po kolędzie szykują mieszkańcy malutkiej wsi Brzegi Dolne w Bieszczadach. "To ludzie wielcy duchem" - tłumaczy w dzienniku.pl proboszcz tutejszej parafii. I wielkiego serca - na swoją świątynię ofiarowują w kopertach od 50 do aż 200 zł! To absolutnie najwyższe datki w Polsce.

Również bardzo hojni są mieszkańcy innej wsi - Jałówki w woj. podlaskim. Choć mieszka tu ich niewielu, bezrobocie należy do najwyższych w kraju, i jak mówi w dzienniku.pl tutejszy ksiądz: "to okolica zapomniana przez świat", za punkt honoru stawiają sobie, żeby nie przyjąć duchownego z pustą kopertą. Przez cały rok odkładają grosze. I gdy zjawia się ksiądz, dostaje od każdego wiernego od 30 do 40 zł. Nierzadko nawet 100 zł.

Mieszkańcy metropolii podarowują na rzecz parafii datki podobnej wysokości, jeśli nie mniejsze. W Gdańsku to najczęściej 20 złotych. W Krakowie średnio od 10 do 50 zł. Z kolei w Lublinie od 10 do 100 zł.

Jak powiedział dziennikowi.pl proboszcz jednej z tutejszych parafii, panuje zwyczaj, że jeśli wierni nie mają pieniędzy w chwili odwiedzin księdza, przynoszą je później do kościoła. W Łodzi, tak jak w Katowicach, datki najczęściej sięgają 30-50 zł. Na tym tle nie wyróżnia się Warszawa. Średnio mieszkańcy stolicy wkładają do koperty 20-50 zł, najbardziej hojni podarowują 100 zł.

"Chodzi przede wszystkim o nawiązanie bliższego kontaktu z wiernymi. Poznanie, rozmowa o tym, co ich trapi. Bo podczas nabożeństwa to praktycznie niemożliwe. Zawsze uwielbiałem chodzić po kolędzie. Przez lata, odwiedzając tych samych ludzi, obserwujesz, jak rodzą im się dzieci, jak się zmieniają" - wyjaśnia sens odwiedzin w prywatnych domach ksiądz Michał Boniecki.

Jedną taką wizytę ks. Boniecki wspomina szczególne. Odwiedził mieszkanie, w którym byli sami studenci. Gdy zapytał ich, czy mają pieniądze, zrobili niewesołe miny. Więc duchowny odpowiedział: "a ja mam pieniądze". I podzielił między nich zebrane wcześniej datki.

Jakie dajecie kwoty księżom po kolędzie? Porozmawiaj o tym na naszym forum.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj