Dziennik Gazeta Prawana logo

W Lubelskiem 19-latka umarła na sepsę

12 października 2007, 15:26
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Kolejna ofiara ogólnego zakażenia organizmu, zwanego sepsą. Uczennica jednej ze szkół w Radzyniu Podlaskim nagle źle się poczuła. Z bólem brzucha i gorączką trafiła do miejscowego szpitala. Niestety, nie udało się jej uratować.

Lekarze podejrzewają, że nastolatkę zabiła sepsa. Wszystko rozegrało się w piorunującym tempie. Dziewczyna poczuła się źle w piątek rano. Ale mimo to poszła do szkoły. Jednak objawy choroby - ból brzucha, gorączka, wymioty - postępowały. Nastolatka zwolniła się więc z lekcji. W końcu wieczorem jej rodzice, mieszkańcy gminy Czemierniki, wezwali pogotowie. Lekarz uznał, że dziewczyna może leczyć się w domu. Jednak ani leki przeciwbólowe, ani podłączona kroplówka nie pomagały.

Zrozpaczeni rodzice znów wezwali pogotowie. Dziewczyna w stanie bardzo ciężkim trafiła do szpitala w Radzyniu Podlaskim. Przeżyła tylko noc. W sobotę nad ranem zmarła.

Inspektorzy sanitarni objęli nadzorem wszystkie osoby, które miały kontakt z chorą. Od 59 osób pobrano wymazy. Teraz trwają badania. Zanim lekarze dostaną wyniki, na wszelki wypadek podają narażonym na zakażenia tzw. leki chemioprofilaktyczne.

Ostatnio w Polsce coraz częściej słyszymy o ofiarach śmiertelnego ogólnego zakażenia organizmu. Tylko w tym roku zmarło m.in. dwóch żołnierzy z bazy w Warszawie, dwoje młodych ludzi w Cieszynie i Sandomierzu, a także 3,5-letni chłopczyk z Poznania.

Chorobę, zwaną także posocznicą, przenoszą drobnoustroje, które w ludzkim organizmie sieją istne spustoszenie. Podatne na nią są osoby z obniżoną odpornością organizmu. Zarazki doprowadzają do zakażenia całego organizmu. Nie wolno bagatelizować pierwszych objawów sepsy - gorączki, dreszczy, wymiotów i zmian na skórze. Bo choroba nieleczona kończy się śmiercią.

Na szczęście udało się tego uniknąć w przypadku chorego 30-latka z Zielonej Góry. Sepsę potwierdziły dokładne badania mikrobiologiczne krwi mężczyzny. Znajdowały się w niej meningokoki, bakterie bardzo często wywołującą śmiertelnie groźną posocznicę. Jednak lekarze uspokajają, że ten akurat przypadek nie był bardzo poważny. W zielonogórskim szpitalu na obserwacji jest jeszcze jeden mężczyzna, u którego podejrzewa się sepsę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj