Otworzył okno, stanął na parapecie i skoczył. Siedem pięter w dół. Gdy przyjechała karetka, jeszcze żył, choć był nieprzytomny. Lekarzom nie udało się go uratować. 12-latek zostawił list pożegnalny. Jak dowiedział się dziennik.pl, chłopak leczył się psychiatrycznie.
"Był leczony od dwóch lat. Rodzice zostawili go samego w domu. Wtedy popełnił samobójstwo" - powiedziała dziennikowi.pl nadkomisarz Wioletta Dąbrowska z toruńskiej policji.
Karetkę wezwali wstrząśnięci sąsiedzi chłopca. Znaleźli 12-latka nieprzytomnego na chodniku.
Nie wiadomo, dlaczego chłopak pozbawił się życia. Policjanci analizują jego list pożegnalny. Jak już nieoficjalnie wiadomo, przyczyną samobójstwa nie były problemy w szkole.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|