Ogień gasiło 16 jednostek, czyli wszystkie wozy z miasta. Strażacy mieli ciężkie zadanie. Wysoka temperatura doprowadziła do popękania ścian budynku. Nie mogli więc wejść do środka, bo kamienica w każdej chwili mogła runąć. "Każdy pożar na starówce jest bardzo niebezpieczny ze względu na zwartą zabudowę" - tłumaczył Paweł Frątczak z toruńskiej straży pożarnej.

Ogień najprawdopodobniej wybuchł na poddaszu pięciopiętrowej kamienicy. Płonęły drewniane stropy. Zawalił się fragment szczytu budynku. Wbrew obawom strażaków, ogień nie przeniósł się na sąsiednie budynki.

Teraz o dalszym losie zrujnowanej kamienicy zdecyduje nadzór budowlany. Ale miejski konserwator zabytków już zapowiada, że będzie bronił każdej cegły. "Ta kamienica w typie najbardziej jest zbliżona do Domu Kopernika" - wyjaśnia Lech Narębski.