I od wtedy kościół scjentologiczny jest przedmiotem wielu ataków oraz krytyki. Przeciwnicynazywają sjentologów bezwzględną organizacją finansową i sektą prześladującą swoich przeciwników oraz wykorzystującą członków.
"Bombardują ludzi okazywaniem ciepła, by przyzwyczaić ich do siebie. Gdy zdobędą zaufanie, wówczas pokażą swój prawdziwy cel" - ostrzegają przed scjentologami dominikanie, którzy walczą z sektami w Polsce. A jaki cel mają scjentolodzy? Wyłudzić pieniądze. I dlatego w szeregach tego ruchu można znaleźć zwykle bogate osoby, a nawet gwiazdy m.in. Toma Cruise'a i Johna Travoltę.
Scjentolodzy pojawili się w Polsce w latach 90., gdy próbowali zarejestrować się jak związek wyznaniowy. Jednak ich wniosek odrzuciło MSWiA. Biuro Bezpieczeństwa Narodowego uznało wówczas scjentologię za sektę, która wyudza pieniądze za poznanie technik odnowy psychicznej.
A sami scjentolodzy niewiele mówią na temat swojej religii. Twierdzą jedynie, że ich kościół to religijna organizacja non-profit, propagująca rozwój ducha ludzkiego oraz programy doradztwa będące alternatywą dla psychiatrii, którą scjentologowie uważają za barbarzyńską i skorumpowaną profesję. I to przysporzyło im wielu wrogów w środowiskach lekarskich, które wytykają scjentologom stosowanie elektrowstrząsów, lobotomii, leukotomii transorbitalnej polegająca na niszczeniu płatów czołowych przy pomocy szpikulca wprowadzonego przez oczodoły.
Ruch scjentologiczny został założony w roku 1951 przez pisarza science fiction L. Rona Hubbarda. I dlatego termin scjentologia jest znakiem towarowym Religious Technology Center, które udziela licencji na jego użycie oraz na wydawanie dzieł Hubbarda kościołowi scjentologicznemu.