Polski rząd chce zmienić nazwę byłego obozu koncentracyjnego w Auschwitz-Birkenau na "Były Niemiecki Nazistowski Obóz Koncentracyjny i Zagłady Auschwitz-Birkenau". A to dlatego, że sformułowanie "polskie obozy koncentracyjne", są używane często w zachodnich publikacjach.
Przedstawiciele Związku protestują, bo - według nich - proponowana zmiana jest "próbą zawężenia okresu funkcjonowania tego obozu koncentracyjnego do okresu zarządzania nim przez Niemców i próbą zawężenia listy winnych zbrodni dokonywanych w tym miejscu". Przypominają, że obóz Auschwitz-Birkenau po przejściu frontu w styczniu 1945 roku został ponownie otwarty w lutym 1945 r. Zamknięto w nim jeńców i cywilów. Byli wśród nich Ślązacy, wywożeni do ZSRR. Wielu tam zginęło.
Obóz działał do 1948 roku. Przytaczają też przykład innych obozów, które po wojnie stalinowskie władze utrzymały w tych samych miejscach, co nazistowskie obozy lub zakładały na nowo. Były to m.in. obozy w Łambinowicach, Świętochłowicach i Jaworznie.
Obecne stanowisko ZLNŚ, który przez wiele lat bezskutecznie zabiegał o rejestrację, jest łagodniej sformułowane, niż kilka miesięcy temu. Wtedy związek całkowicie sprzeciwiał się zmianie nazwy. Ówczesne stanowisko krytykował m.in. minister kultury i dziedzictwa narodowego Kazimierz Michał Ujazdowski. Działania podejmowane przez tę grupę uznał za "skandal i uderzenie w prawdę historyczną oraz pamięć o ofiarach zamordowanych w niemieckim
obozie zagłady".