Dziennik Gazeta Prawana logo

Szef MSWiA pomoże torturowanej Nigeryjce

13 października 2007, 14:47
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Zrobię wszystko, by pomóc Janet" - zapewnia w rozmowie z dziennikiem.pl szef MSWiA Janusz Kaczmarek. Nakazał wyjaśnić opisaną przez DZIENNIK sprawę torturowanej Nigeryjki. Janet Johnson była zmuszana do prostytucji, jest zarażona HIV. Minister obiecał, że sprawdzi, czy można wstrzymać jej deportację do Afryki. Swą pomoc zaoferował też Rzecznik Praw Obywatelskich.

Rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski zapewnia, że jego biuro zajęło się już sprawą Janet Johnson. RPO chce wiedzieć, dlaczego jej losem nie zainteresowały się odpowiednie służby. "Zajmiemy się tym z całą mocą, na jaką stać mój urząd" - mówi Kochanowski.

Z kolei Jan Węgrzyn - dyrektor generalny Urzędu do spraw Repatriacji i Cudzoziemców - tłumaczy, że Nigeryjka starała się o status uchodźcy, ale nie było podstaw, by go jej przyznać. "Przesłuchiwana powiedziała, iż jedynym powodem jej przyjazdu do Polski była chęć polepszenia sytuacji materialnej, a jednocześnie, wkrótce po przyjeździe do Polski, usiłowała nielegalnie wyjechać do Niemiec" - usprawiedliwia się Węgrzyn. Dodaje, że po publikacji DZIENNIKA można pozwolić Janet zostać w Polsce, aż poprawi się jej stan zdrowia.

Jak pisze DZIENNIK, Janet Johnson ma 22 lata. W Polsce jest od kilku miesięcy. Reporterzy znaleźli ją w areszcie deportacyjnym na Okęciu. Słaniała się na nogach, była brudna. Na jej rękach i szyi widać wyraźne rany po nożu, po przypalaniu papierosami.

Po badaniu lekarskim nie ma wątpliwości, że dziewczyna była torturowana. Kolejne badanie wykazuje, że jest nosicielem wirusa HIV - została zarażona niedawno. Janet Johnson oraz co najmniej dwie jej koleżanki to ofiary handlarzy ludźmi. Trafiły do Polski dzięki mało znanej, ale bardzo skutecznej metodzie szmuglu - "na sportowca". Wystarczy znaleźć klub, który zaprosi rzekome sportsmenki do siebie. W lipcu do SPR Lublin zadzwonił mężczyzna. Po angielsku przedstawił się jako menedżer o nazwisku Johnson i zaproponował prezesowi przywiezienie na testy trzech dziewczyn. "Potrzebowaliśmy właśnie zawodniczek, jakie nam zaoferował. Załatwiliśmy w urzędzie wojewódzkim zaproszenia" - opowiada DZIENNIKOWI Andrzej Wilczek, prezes SPR Safo ICom Lublin.

Zaproszenia wysłano do polskiej placówki dyplomatycznej w nigeryjskim Lagos. Na tej podstawie piątka Nigeryjczyków dostała wizy wjazdowe do Polski. "Piłkarki" i ich opiekunowie mieli przylecieć do naszego kraju w sierpniu. Nie przyjechali jednak. "Menedżer dzwonił, że mają jakieś kłopoty. Potem już się nie odezwał, a jego komórka milczała" - mówi dziś prezes Wilczek.

Tymczasem Janet Johnson do Polski dotarła. Na początku października w Zgorzelcu zatrzymała ją Straż Graniczna. Próbowała nielegalnie przekroczyć granicę polsko-niemiecką. Prawdopodobnie miała zostać przerzucona do burdelu na zachodzie Europy. Została zobowiązana do opuszczenia kraju. Nie zrobiła tego. Co się z nią dalej działo? Odnalazła się w kwietniu - trafiła do podwarszawskiego ośrodka Urzędu ds. Repatriacji i Cudzoziemców w Dębaku. W strasznym stanie. Służby imigracyjne podejrzewają, że dziewczyna po nieudanej próbie przekroczenia granicy trafiła do domu publicznego i siłą zmuszano ją do nierządu.

Jeśli w ciągu tygodnia Janet Johnson nikt nie pomoże, 15 maja zostanie wsadzona do samolotu lecącego do Lagos. Tam najpewniej umrze.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj