Poszukiwacz pamiątek zginął w Poznaniu. Wszedł do jednego z bunkrów, jednak zabrakło mu powietrza i zasłabł. Jego dziewczyna natychmiast wezwała pomoc, ale strażacy nie zdążyli go uratować.
"Dziura w bunkrze miała kilka metrów głębokości. Mężczyzna opuścił się na linie, ale na powrót zabrakło mu tlenu" - mówi dziennikowi.pl aspirant Zbigniew Paszkiewicz z poznańskiej policji.
Ratownicy początkowo myśleli, że na dnie starego bunkra leży dziecko, a pomoc wezwała opiekunka. Okazało się jednak, że poszukiwacz skarbów był bardzo drobnej budowy. Po kilku godzinach strażakom udało się dotrzeć do, uwięzionego w Forcie V na Naramowicach, mężczyzny. Pomoc jednak przyszła za późno, mężczyzna udusił się.
Funkcjonariusze sprawdzą, czy tragedia to nieszczęśliwy wypadek, czy też zawinił zarządca terenu, bo nie zamknął dostępu do starego, XIX-wiecznego bunkra
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|