"Dziura w bunkrze miała kilka metrów głębokości. Mężczyzna opuścił się na linie, ale na powrót zabrakło mu tlenu" - mówi dziennikowi.pl aspirant Zbigniew Paszkiewicz z poznańskiej policji.
Ratownicy początkowo myśleli, że na dnie starego bunkra leży dziecko, a pomoc wezwała opiekunka. Okazało się jednak, że poszukiwacz skarbów był bardzo drobnej budowy. Po kilku godzinach strażakom udało się dotrzeć do, uwięzionego w Forcie V na Naramowicach, mężczyzny. Pomoc jednak przyszła za późno, mężczyzna udusił się.
Funkcjonariusze sprawdzą, czy tragedia to nieszczęśliwy wypadek, czy też zawinił zarządca terenu, bo nie zamknął dostępu do starego, XIX-wiecznego bunkra
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
