Mundurowi zatrzymali zastępcę komendanta łęczyckiej policji. Stracił też już pracę. Za to, że w niedzielne popołudnie strzelał, bez żadnego powodu, do wędkarzy.
Robert W. uciekał przez całą noc, ale i tak wpadł w ręce łódzkich funkcjonariuszy. Odpowie za strzelanie do ludzi. I to nie w czasie interwencji czy też polowania na kłusowników.
Po prostu pokłócił się ze swymi kolegami od wędki o dostęp do łowiska. By pogonić konkurencję, wyciągnął służbowy pistolet i strzelił. Na szczęście nikogo nie zabił ani nie zranił.
Jednym pociskiem przekreślił całą karierę w policji. Bo za ten wybryk, po 19 latach służby, został zwolniony ze stanowiska. Stanie też przed sądem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|