Dziennik Gazeta Prawana logo

Napadał na sklepy, bo bał się żony

13 października 2007, 15:05
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Przegrał pieniądze na zaopatrzenie sklepu. Tak bał się o tym powiedzieć żonie, że całą sumę postanowił odzyskać. Wybrał jednak zły sposób, bo zaczął napadać na sklepy. Ten plan 43-latkowi z Będzina oczywiście nie wyszedł. Jest już w rękach policji.

To miał być jego ostatni skok. Wybił szybę w aptece, zgarnął 260 zł. W pogoń za nim ruszyła farmaceutka. Pościg zauważył policjant. Choć nie był na służbie, dopadł bandytę. Ten do wszystkiego się przyznał. Okazało się, że to również on w sobotę w Czeladzi ukradł 2 tys. zł. Najpierw okradł dwa sklepy, a potem wyrwał saszetkę przechodniowi.

Policjantom wyznał, że wszystko to ze strachu przed żoną. Dała mu tysiąc złotych, by kupił towar do ich sklepiku. Jednak jego żyłka hazardzisty okazała się silniejsza. Mężczyzna stracił wszystko na automatach. Wtedy otrzeźwiał. Tak bał się wracać do domu, że postanowił pieniądze odzyskać.

Teraz grozi mu do 12 lat więzienia. Nie zmienia to jednak faktu, że po wyjściu na wolność i tak będzie musiał się tłumaczyć żonie. Jeżeli będzie miał do kogo wracać...

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj