Koniec z pobłażaniem kierowcom, którzy wpychają się przed miejskie autobusy i blokują specjalne pasy dla komunikacji miejskiej. Władze dogadały się z policją. W miejscach, w których najczęściej kierowcy wjeżdżają na pasy dla autobusów, staną patrole i wyłapią piratów.
Od poniedziałku w miejscach, gdzie najwięcej kierowców wpycha się przed autobusy, staną patrole. Władze transportu miejskiego liczą, że widok radiowozu uspokoi najgorszych piratów i zmusi ich, by jechali zgodnie z przepisami. Oczywiście jeśli ktoś wpadnie, to będzie musiał zapłacić sto złotych mandatu i dostanie punkt karny.
Warszawscy policjanci będą stali w wyznaczonych miejscach przez cały czas, w którym "bus pasy" są tylko dla autobusów. By nie odciągać ich od pilnowania porządku, rada Warszawy zapłaci im za dodatkowe dyżury. Koszt to 200 zł od funkcjonariusza. Ale władze liczą, że w ten sposób autobusy będą jeździć płynnie, co pozwoli z kolei oszczędzić na paliwie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|