Dziennik Gazeta Prawana logo

Dwóch radnych wyzwało się na prawdziwy pojedynek

13 października 2007, 15:26
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"We wszystkich kulturalnych społeczeństwach pojedynek od szeregu stuleci istnieje, zatem jako zjawisko społeczne, mniej lub więcej szkodliwe, musi być brane pod uwagę" - czytamy w kodeksie honorowym Władysława Boziewicza z 1919 roku. Słowa te wzięli do siebie dwaj radni z Chojnic i postanowili rozwiązać spory polityczne na ringu. Za pomocą pięści.

Ring ustawiony pod chmurką będzie doskonale widoczny dla wszystkich. Tak, by mieszkańcy na własne oczy zobaczyli, po czyjej stronie jest racja. 55-letni Andrzej Mielke i 35-letni Mariusz Paluch, dwóch radnych z Chojnic, od dłuższego czasu nie potrafili przekonać siebie nawzajem żadnymi argumentami. Dlatego wybrali rozwiązanie honorowe i sięgnęli po argument... siły.

Kodeks Boziewicza zakazuje "pojedynków toczonych z założenia do śmierci jednego z uczestników" i radni zamierzają się tej wykładni trzymać. Pobiją się przy okazji meczu bokserskiego między reprezentacją Chojnic a reprezentacjami miast partnerskich.

Czy pojedynki mają szansę stać się lekiem na polityczne spory w dzisiejszej Polsce?

Marzy o tym Janusz Korwin-Mikke. "Eeeee... na pięści? Myślałem, że jakieś porządne strzelanie będzie, albo przynajmniej pojedynek na szpady. Ale i tak uważam, że polscy politycy powinni z tych dwóch panów brać przykład. Już kiedyś było przecież tak, że do pojedynku stawało dwóch wodzów, oszczędzając w ten sposób życie żołnierzy. Liderzy ugrupowań mogliby robić to samo, oszczędzając pieniądze i czas nam wszystkim" - tłumaczy Korwin-Mikke.

Mężczyzna z krwi i kości, były premier Leszek Miller, niestety już tak optymistycznie do tego pomysłu nastawiony nie jest. "A po co sięgać po pół środki? Lepiej dać tym panom po pistolecie i niech się wystrzelają. A tak poważnie, to takim sposobem cofamy się do jakichś czasów Dzikiego Zachodu. Żyjemy w demokracji i są inne, bardziej cywilizowane metody rozwiązywania sporów politycznych" - twierdzi były premier.

Sama rywalizacja sportowa jest zdaniem senatora PO, Stefana Niesiołowskiego, czymś godnym uwagi, bo byłby to niezły sposób na rozwiązywanie lokalnych konfliktów. "Może nie walka na pięści, ale można byłoby dać na przykład linę do rąk mieszkańcom Augustowa oraz obrońcom Doliny Rospudy i niech przeciągają. Kto wygra, tego racja" - mówi dziennikowi pl. senator Niesiołowski.

Wydawać by się mogło, że ta pięściarska rywalizacja znajdzie poparcie u bądź co bądź byłego sportowca i bramkarza reprezentacji Polski, Jana Tomaszewskiego. Ale pan Jan zwyczajnie puka się w czoło. "Przecież jeden z tych panów ma już 55 lat. To niebezpieczne. Kiedyś Boniek proponował mi taki pojedynek na pięści, ale odmówiłem. Jakbym go zabił w ringu, to przecież odpowiadałbym jak za morderstwo. Skwituję taki pomysł krótko: wieś tańczy i śpiewa" - mówi Jan Tomaszewski.

Radni z Chojnic będą obijać się po twarzach już w lipcu. Na razie obaj panowie podobno ostro trenują, bo przecież będzie oglądać ich całe miasto, a może nawet i Polska.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj