O adwokatach opowiedział śledczym Konrad T., podejrzany o płatną protekcję. Twierdzi, że czterech warszawskich mecenasów zapłaciło mu, by załatwił zaświadczenia u lekarzy z Konstancina.
"Medycy wystawiali dokumenty o nieistniejących chorobach przestępców" - pisze "Rzeczpospolita". A dzięki temu bandyci nie musieli stawiać się na rozprawy sądowe i nie można było ich ukarać. A ci, którzy już w więzieniu byli, wychodzili na wolność, bo pokazywali fałszywe zaświadczenia o ciężkich chorobach.
"Mogę tylko powiedzieć, że prowadzimy śledztwo w sprawie nieprawidłowości w organach wymiaru sprawiedliwości" - ujawnia jedynie Wojciech Górski z Prokuratury Apelacyjnej w Łodzi. I nie chce powiedzieć, którzy adwokaci płacili za fałszywe zaświadczenia.
Ale już w połowie maja "Rzeczpospolita" ujawniła, że Konrad T. współpracował z adwokatami Lwa Rywina. "Spotkał się z jego obrońcą Markiem Małeckim i uzgodnili, jakie zaświadczenia lekarskie są potrzebne, by Rywin wyszedł przedterminowo z więzienia" - pisze gazeta. Mecenas zaprzecza i twierdzi, że nie przypomina sobie spotkania z Konradem T.