Dziennik Gazeta Prawana logo

Gosiewski: Nie będzie negocjacji pod pistoletem

13 października 2007, 15:46
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nie będziemy negocjować pod pistoletem - ostrzega wicepremier Przemysław Gosiewski. I zapowiada, że rząd nie będzie rozmawiał z pielęgniarkami, dopóki te okupują kancelarię premiera. "Dziś jesteśmy otwarci jedynie na rozmowy w sprawie opuszczenia budynku przez cztery protestujące pielęgniarki" - zastrzega.

Wygląda więc, że protestujące już trzeci dzień pielęgniarki na rozmowy w sprawie podwyżek muszą poczekać do poniedziałku. Wtedy mają się spotkać z premierem. Ale wszystko wskazuje, że rozmowy mogą zostać odwołane. Bo kancelarię premiera cały czas okupują cztery pielęgniarki. I zapowiadają, że nie mają zamiaru wyjść.

Przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych na Opolszczyźnie, Krystyna Ciemniak, powiedziała, że pielęgniarki, które nie wychodzą z kancelarii od przedwczoraj, spały na podłodze przykryte gazetami. "Traktują je w straszny sposób, nie pozwalają dziewczynom dostarczyć środków czystości " - skarży się Ciemniak.

Rząd jednak nie ustępuje. "Nie będziemy negocjować pod pistoletem" - podkreśla Gosiewski. I dodaje, że negocjacje w sprawie płac rozpoczną się dopiero, gdy pielęgniarki opuszczą kancelarię. Wicepremier twierdzi, że protestujące siostry są inspirowane przez opozycję, a cały strajk ma charakter polityczny. Dowód? Do protestujących przychodzą politycy SLD, a wśród strajkujących pielęgniarek są osoby, które kandydowały do parlamentu z list Sojuszu - wylicza Gosiewski.

Siostry są zaskoczone słowami wicepremiera. To, że rozmowy mają dotyczyć tylko okupacji kancelarii, uznają za szantaż. Nie ulegniemy mu - zapowiada Grażyna Gaj z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

Przed budynkiem od trzech dni protestuje ponad 100 pielęgniarek. Od wczoraj wspiera ich kilkudziesięciu górników. Dziś do stolicy mają przyjechać kolejni. Siostry od rana przypominają politykom, że ich protest trwa - hałasują, uderzając plastikowymi butelkami o chodnik. Pielęgniarki zapowiadają, że jeśli premier spotka się z nimi i potraktuje je poważnie, to zakończą protest. Narzekają jednak na brutalność policji, która wczoraj nad ranem usunęła pielęgniarki z ulicy.

"Działania policji były legalne, bo pielęgniarkom skończyło się pozwolenie na manifestację" - powiedział Gosiewski. I dodał, że teraz wiec pod kancelarią jest nielegalny. Siostry bronią się, że zawiadomienie o manifestacji jest już w warszawskim ratuszu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj