Wygląda więc, że protestujące już trzeci dzień pielęgniarki na rozmowy w sprawie podwyżek muszą poczekać do poniedziałku. Wtedy mają się spotkać z premierem. Ale wszystko wskazuje, że rozmowy mogą zostać odwołane. Bo kancelarię premiera cały czas okupują cztery pielęgniarki. I zapowiadają, że nie mają zamiaru wyjść.

Przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych na Opolszczyźnie, Krystyna Ciemniak, powiedziała, że pielęgniarki, które nie wychodzą z kancelarii od przedwczoraj, spały na podłodze przykryte gazetami. "Traktują je w straszny sposób, nie pozwalają dziewczynom dostarczyć środków czystości " - skarży się Ciemniak.

Rząd jednak nie ustępuje. "Nie będziemy negocjować pod pistoletem" - podkreśla Gosiewski. I dodaje, że negocjacje w sprawie płac rozpoczną się dopiero, gdy pielęgniarki opuszczą kancelarię. Wicepremier twierdzi, że protestujące siostry są inspirowane przez opozycję, a cały strajk ma charakter polityczny. Dowód? Do protestujących przychodzą politycy SLD, a wśród strajkujących pielęgniarek są osoby, które kandydowały do parlamentu z list Sojuszu - wylicza Gosiewski.

Siostry są zaskoczone słowami wicepremiera. To, że rozmowy mają dotyczyć tylko okupacji kancelarii, uznają za szantaż. Nie ulegniemy mu - zapowiada Grażyna Gaj z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

Przed budynkiem od trzech dni protestuje ponad 100 pielęgniarek. Od wczoraj wspiera ich kilkudziesięciu górników. Dziś do stolicy mają przyjechać kolejni. Siostry od rana przypominają politykom, że ich protest trwa - hałasują, uderzając plastikowymi butelkami o chodnik. Pielęgniarki zapowiadają, że jeśli premier spotka się z nimi i potraktuje je poważnie, to zakończą protest. Narzekają jednak na brutalność policji, która wczoraj nad ranem usunęła pielęgniarki z ulicy.

"Działania policji były legalne, bo pielęgniarkom skończyło się pozwolenie na manifestację" - powiedział Gosiewski. I dodał, że teraz wiec pod kancelarią jest nielegalny. Siostry bronią się, że zawiadomienie o manifestacji jest już w warszawskim ratuszu.