Karetka pogotowia nie zawsze przebije się przez korki. W Gdańsku i Krakowie ratownicy znaleźli na to sposób. Aby dotrzeć szybko do potrzebujących pomocy, jadą motocyklem - w Gdańsku na harleyu-davidsonie, a w Krakowie na BMW. Na śląsku do potrzebujących mogłaby jeździć honda, ale na razie nie zgadza się na to Wojewódzkie Pogotowie Ratunkowe - pisze "Dziennik Zachodni".
Co ciekawe ratować życie na motorze chce prywatna spółka i to za darmo. "Przełamuję stereotypy" - mówi Dariusz Stach z katowickiej spółki Pogotowie Ratunkowe.
"Chcemy za darmo służyć społeczeństwu. Od WPR potrzebujemy jedynie zgłoszeń. Ale, mimo że nie usłyszeliśmy argumentów przeciw, to nie nawiązaliśmy współpracy" - dodaje Stach.
Myli się ten, kto sądzi, że szefowi WPR nie podoba się ten pomysł. "To fajna inicjatywa" - mówi Artur Borowicz, szef WPR w Katowicach. "Jednak musimy sprawdzić na jakich zasadach możemy współpracować z prywatną firmą" - dodaje. A to potrwa co najmniej do połowy lipca.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl