Dziennik Gazeta Prawana logo

8-latek zmarł, bo zabrakło miejsca w szpitalu

13 października 2007, 16:06
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
W całym Wrocławiu nie znalazł się oddział intensywnej terapii, który przyjąłby cierpiącego Krzysia. Konającego chłopca trzeba było wieźć do Opola. Chłopiec nie pokonał raka.

To ta straszliwa choroba okazała się silniejsza. Ale chłopiec nie umierał w spokoju. "Przez całą noc nie można było we Wrocławiu znaleźć oddziału intensywnej terapii, który zająłby się moim synem" - mówi "Faktowi" zrozpaczony Andrzej Laszkiewicz z Hajnówki (woj. podlaskie). Krzyś walczył o życie, a kolejne szpitale odmawiały pomocy. "Nie chcieli go ratować" - płacze Barbara, mama chłopczyka.

"Gdyby Krzyś trafił w porę na oddział intensywnej opieki medycznej, być może teraz by żył. Ale miejsce w odpowiednim szpitalu znalazło się dopiero po kilkunastu godzinach męczarni" - mówią rozżaleni rodzice. Nie ma nic gorszego dla rodzica, niż pochować własne dziecko. Ale prawdziwym dramatem jest oglądanie jego męczarni przed śmiercią. "Nasz synek nie umierał w spokoju" - wspominają Andrzej i Barbara Laszkiewiczowie.

To była noc z 29 na 30 czerwca. Krzyś leżał w szpitalu Akademickim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu w klinice onkologii i hematologii. W toalecie nagle źle się poczuł i zaczął mdleć. Był przy nim jego ojciec. "Zaniosłem go na łóżko i wezwałem lekarki. W tej klinice nie ma oddziału intensywnej opieki, dlatego gdy tylko zobaczyłem, że synowi spada tętno, a jego stan jest coraz bardziej krytyczny, zacząłem prosić, by go przewieźć gdzieś na OIOM lub przetransportować śmigłowcem do Warszawy. Wtedy lekarki zaczęły dzwonić po całym Wrocławiu. Aż trudno w to uwierzyć, ale nigdzie nie chcieli przyjąć naszego Krzysia" - denerwuje się pan Andrzej.

"Niestety, w żadnym ze szpitalu na Dolnym Śląsku nie było miejsca na OIOM-ie" - potwierdza "Faktowi" prof. Alicja Chybicka, szefowa Kliniki Hematologii i Onkologii dziecięcej we Wrocławiu. Wojewódzki konsultant w Dziedzinie Medycyny Ratunkowej prof. Juliusz Jakubaszko też mówi, że liczba łóżek na oddziałach intensywnej terapii w Polsce jest dwa razy mniejsza, niż powinna być. "Trzeba to jak najszybciej zmienić" - alarmuje profesor.

Krzyś w swym krótkim życiu wiele się nacierpiał. Kiedy miał sześć lat, lekarze wydali przerażającą diagnozę. "Naszego małego Krzysia zaatakował nowotwór" - opowiadają rodzice. Na szczęście kilka miesięcy po tym makabrycznym rozpoznaniu, chłopiec miał przeszczep szpiku kostnego, a operacja przeprowadzona w Klinice Onkologii i Hematologii Dziecięcej Akademickiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu powiodła się. Po dwóch latach choroba zaatakowała po raz drugi. "Krzyś ma guza mózgu" - usłyszeli rodzice od lekarzy. W maju chłopiec ponownie trafił do kliniki we Wrocławiu i przeszedł tam chemioterapię. "Guz prawie zniknął. Co prawda chemia osłabiła organizm Krzysia, ale wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze" - mówi przez łzy matka chłopca.

Ale Krzysiowi życia już to nie wróci. Dramatyczna walka o chłopca trwała we wrocławskiej klinice blisko sześć godzin - pisze "Fakt". Dopiero nad ranem Krzysio trafił do szpitala w Opolu, oddalonym o ok. 90 km drogi. Tam chłopca reanimowano przez kolejne kilkanaście godzin. Niestety. Tuż przed północą Krzyś zmarł.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj