"Od marca do maja 80 procent spraw, które prowadziły 24-godzinne sądy, dotyczyło pijanych kierowców i rowerzystów. Tylko honoraria dla ich adwokatów kosztowały podatników ponad pięć mln złotych" - pisze "ŻW".

Sędziowie i prokuratorzy są zgodni: 24-godzinne sądy są zbyt drogie, by zajmowały się karaniem pijanych kierowców lub rowerzystów. "Żeby ukarać kogoś przed takim sądem, potrzeba armii ludzi" - pisze "ŻW".

I tak się dzieje w wypadku pijanych kierowców czy rowerzystów. A co z chuliganami? Oni śpią spokojnie. Dlaczego? Bo bardzo rzadko stają przed obliczem szybkich sądów.

"Głównie zajmujemy się pijanymi kierowcami, a chuliganów u nas nie ma. Nawet jak rozgrywane są mecze pomiędzy drużynami, które się nie lubią" - mówi Józef Juszczyk, wiceprezes Sądu Okręgowego w Częstochowie.

Jak twierdzi "ŻW", w innych polskich miastach sytuacja jest niemal identyczna.