Postępowanie z doniesienia Sawickiej w końcu kwietnia ub.roku umorzyła Prokuratura Okręgowa w Lublinie. Śledztwo miało na celu ustalenie, czy doszło do przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy CBA poprzez inwigilowanie posłanki, prowokowanie i nakłanianie do działań nielegalnych oraz "stosowanie wobec niej metod oddziaływania o charakterze osobistym".

Reklama

Prokuratura uznała wówczas, że "funkcjonariusze CBA działali w ramach obowiązujących przepisów prawa i nie dopuścili się przekroczenia przysługujących im uprawnień". Ponieważ szczegóły uzasadnienia tej decyzji zawierały treści objęte tajemnicą państwową, nie zostały podane do publicznej wiadomości. Zażalenie na umorzenie złożyli pełnomocnicy byłej posłanki.

Sprawę rozpatrywał za zamkniętymi drzwiami Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście. W czwartek postanowił oddalić zależenie. Jak poinformował po zakończeniu posiedzenia pełnomocnik Sawickiej, mec. Mikołaj Pietrzak, uzasadnienie postanowienia jest tajne. Nie ma też możliwości odwołania od decyzji sądu.

Proces Sawickiej, która jest oskarżona o korupcję, toczy się od października 2009 r. przed Sądem Okręgowym w Warszawie. Obecnie - jak poinformował mec. Pietrzak - sąd odsłuchuje nagrania z części podsłuchów CBA. Wciąż otwarta zaś jest kwestia, kiedy zacznie się odsłuchiwanie podsłuchów Sawickiej i współoskarżonego burmistrza Helu Mirosława Wądołowskiego, dokonanych przez udających biznesmenów agentów CBA. SO chce, by najpierw oczyszczono trwające ok. 50 godz. nagrania z szumów.

Jak wcześniej informowano, proces oczyszczania nagrań przedłuża się, gdyż eksperci od fonoskopii z krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych są zajęci badaniem nagrań czarnych skrzynek samolotu Tu-154 rozbitego 10 kwietnia ub.roku pod Smoleńskiem.

CBA zatrzymało Sawicką w październiku 2007 r., gdy przyjmowała - jak uznano w akcie oskarżenia - łapówkę za ustawienie przetargu na zakup dwuhektarowej działki na Helu. Szczegóły nagłośnił ówczesny szef CBA Mariusz Kamiński tuż przed wyborami w 2007 r. Z przedstawionych przezeń podsłuchów posłanki wynikało, że liczyła ona też na robienie interesów w związku ze spodziewaną po wyborach prywatyzacją w służbie zdrowia.

Sprawa wywołała wątpliwości co do domniemanego politycznego tła operacji specjalnej CBA wobec Sawickiej (usuniętej wtedy z PO). Ona sama prosiła w emocjonalnym wystąpieniu szefa CBA, by jej "nie linczował publicznie". Twierdziła, że padła ofiarą prowokacji agenta CBA i że namawiano ją do przestępstwa. Kamiński temu zaprzeczał. Już po wygaśnięciu immunitetu, Sawicka została zatrzymana w listopadzie 2007 r. przez CBA, po czym prokuratura postawiła jej zarzuty. Sąd zwolnił ją za 300 tys. zł kaucji.

Śledztwo z doniesienia Sawickiej dotyczące działań CBA początkowo było prowadzone przez prokuraturę w Poznaniu, potem prokurator krajowy zdecydował o przeniesieniu go do Lublina. W sprawie przesłuchano kilkudziesięciu świadków, w tym m.in. b. ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę oraz b. szefa CBA Mariusza Kamińskiego. W poczet materiału dowodowego zaliczono m.in. dokumentację niejawną związaną z operacją specjalną CBA dotyczącą kontrolowanego wręczenia łapówki Sawickiej.