Jak poinformował PAP w piątek rzecznik prasowy Izby Celnej w Białymstoku Maciej Czarnecki, w sumie w samochodach było 6 tys. paczek papierosów, część z nich ukryta w różnych skrytkach.

Reklama

Akcja zaczęła się od próby zatrzymania do kontroli drogowej opla na litewskich numerach rejestracyjnych. Jego kierowca, widząc celników, przyspieszył i zaczął uciekać. Funkcjonariusze ruszyli w pościg, po przejechaniu około kilometra auto zauważyli na parkingu przy drodze.

Kierowcy już nie było, a samochód nie był zamknięty na zamek. Z pomocą psa wyszkolonego do odnajdowania przemytu papierosów, celnicy bez trudu odnaleźli w oplu skrytki z papierosami. Na tym samym parkingu zainteresowali się też dwoma innymi samochodami (tym razem na suwalskich numerach rejestracyjnych), zwłaszcza że w jednym widać było na tylnym siedzeniu kartony z papierosami.

Jeden z tych samochodów także był otwarty, drugi zamknięty. Ale nie tylko pies wskazał, iż są w nim papierosy, to jeszcze przez podwiniętą uszczelkę w drzwiach widać było przemyt. Auto zostało więc otwarte w oparciu o przepisy dotyczące uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa.

Przemyt trafił do magazynu, auta na parking urzędu celnego. Trwają poszukiwania właścicieli samochodów.

Reklama