Sąd połączył w jedno postępowanie wniosek o stwierdzenie nabycia spadku, złożony przez prezesa Fundacji Nowosielskich i przyjaciela artysty Andrzeja Starmacha, oraz wniosek trzech osób z dalszej rodziny artysty, które początkowo domagały się sporządzenia spisu inwentarza.

Reklama

Wniosek znanego w Krakowie marchanda Andrzeja Starmacha udokumentowany był sporządzonym przez artystę na jego rzecz testamentem.

W toku pierwszej rozprawy sąd przesłuchał strony i w rezultacie postanowił wezwać do udziału w charakterze uczestników postępowania o stwierdzenie nabycia spadku osiem osób z rodziny artysty. Zobowiązał wnioskodawców do dostarczenia odpowiedniej liczby kopii wniosków.

Andrzej Starmach w rozmowie z PAP odmówił wypowiedzi na temat procesu.

Jak podaje w środę "Gazeta Krakowska", podczas wtorkowej rozprawy okazało się m.in., że strony nie kontaktowały się ze sobą; wnioskodawcy ze strony rodziny nie zgłosili się do Andrzeja Starmacha z pomocą w zorganizowaniu i sfinansowaniu pogrzebów zarówno żony artysty i jej siostry, jak i samego Jerzego Nowosielskiego. Członkinie rodziny mówiły natomiast, że kilka lat temu pielęgniarka nie chciała ich wpuścić do domu artysty, powołując się na zakaz Starmacha. Weszły "na siłę", ale artysta nie poznał kobiet.

Sąd nie wyznaczył jeszcze terminu kolejnej rozprawy.



Jerzy Nowosielski zmarł w Krakowie 21 lutego w wieku 88 lat. Był malarzem, rysownikiem, scenografem, jednym z najwybitniejszych pisarzy ikon, autorem prac o malarstwie i ikonach. Był współzałożycielem Grupy Krakowskiej II, profesorem Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, członkiem Polskiej Akademii Umiejętności i doktorem honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego.

W swojej twórczości łączył sztukę Wschodu i Zachodu. Znany jest przede wszystkim jako autor malowideł ściennych, ikonostasów i polichromii w świątyniach katolickich i prawosławnych. Malował też martwe natury, pejzaże i kompozycje abstrakcyjne.

Reklama

W dzień po śmierci został okradziony krakowski dom artysty. Złodzieje zabrali obrazy, ikony i przedmioty o wartości ok. 290 tys. zł. Część skradzionych dzieł odnaleziono potem w bagażniku samochodu w Krośnie Odrzańskim. Wyjaśnieniem sprawy zajmowali się policjanci ze specjalnej grupy Vinci.