Dziennik Gazeta Prawana logo

Nowa afera w Wałbrzychu. Gigantyczny przekręt

19 lipca 2011, 08:15
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nowa afera w Wałbrzychu. Gigantyczny przekręt
Inne
Nowa afera wstrząsnęła Wałbrzychem. Gdy finanse miasta sprawdzili nowi urzędnicy mianowani przez komisarza, okazało się, że w kasie miejskich spółek brakuje setek tysięcy złotych. Za wszystko odpowiadają poprzednie władze Wałbrzycha. Przez sprawę przewija się też sensacyjny wątek polityczny.

Nowy prezes MPK z Wałbrzycha, Andrzej Kosiór, poprosił o pomoc prokuraturę. Jego zdaniem w kasie firmy brakuje pół miliona złotych - pisze "Gazeta Wyborcza". "Sytuacja finansowa spółki była tragiczna. Z analizy dokumentacji wynikało, że mogły tam być nieprawidłowości. Do takich samych wniosków doszedł nowo powołany prezes" - mówi gazecie tymczasowy komisarz miasta. 

Obecny szef spółki o nieprawidłowości oskarża poprzedni zarząd - specjalistę z działu marketingu Romualda K., który jest członkiem PiS, a także poprzedniego prezesa, który do niedawna był jeszcze w PO. W sprawę, zdaniem dziennikarzy, mogło być jednak zamieszanych więcej osób. Pieniądze ze spółki wyprowadzali przez zaliczki na zakupy czy wyjazdy. Używali też służbowych kart kredytowych. Jak nieoficjalnie dowiedziała się "Gazeta Wyborcza" poprzedni prezes, Ireneusz Zarzecki, przyznał się, że brał pieniądze z kasy spółki. Od razu zrezygnował z członkostwa w Platformie.

A to nie koniec sensacji. Do CBA, jak twierdzi "Gazeta Wyborcza", miał zgłosić się jeden z pracowników MPK i opowiedzieć, co naprawdę działo się z wyprowadzonymi pieniędzmi. Fundusze szły na fundusz wyborczy PO. "Tak, był taki świadek i tak powiedział. Sprawa jest obecnie badana przez wrocławską delegaturę biura" - wyjaśnia "Gazecie Wyborczej" jeden z pracowników warszawskiego oddziału CBA.

Co na te zarzuty były prezydent miasta, który stracił stanowisko po wyroku sądu za korupcję wyborczą? Piotr Kruczkowski zapewnia, że o żadnych nieprawidłowościach w MPK nie słyszał. "Bilanse były w porządku, a spółka była kontrolowana przez NIK i Urząd Kontroli Skarbowej, które również niczego nie wykryły" - mówi Piotr Kruczkowski. Dodaje też, że oskarżenia o nielegalne finansowanie kampanii "to czyste science fiction".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Gazeta Wyborcza
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj