Dziennik Gazeta Prawana logo

"To nie jest sprawa zamknięta raz na zawsze"

30 lipca 2011, 17:45
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"To nie jest sprawa zamknięta raz na zawsze"
Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego
Ilość materiału do przeanalizowania była olbrzymia, to była bardzo żmudna praca, trwająca często do późnych godzin nocnych - tak o pracach komisji, wyjaśniającej okoliczności katastrofy smoleńskiej, mówił w rozmowie z PAP jeden z jej członków Edward Łojek.

"Mieliśmy kilka pomieszczeń do naszej pracy. Znajdował się tam sprzęt komputerowy. Z tych pomieszczeń mogliśmy korzystać całą dobę" - mówił Łojek.

Podkreślił, że sama praca była bardzo żmudna. "To były dziesiątki tysięcy stron dokumentów, zdjęć, godziny odsłuchiwanych nagrań - to była bardzo mrówcza praca" - mówił Łojek.

Członkowie komisji pracowali w podgrupach eksperckich, utworzonych w zależności od tamatyki, którą się zajmowali. Np. meteorolodzy opracowywali fragmenty dotyczące warunków atmosferycznych, panujących na lotnisku.

Łojek zaznaczył, że przy badaniu katastrof lotniczych nigdy nie da się wykluczyć powrotu do tych spraw, nawet po latach.

"Zawsze mogą się znaleźć okoliczność takie, które spowodują powrót do tego badania. Nic nie stoi na przeszkodzie, by w sytuacji, gdy się pojawią np. nowe dokumenty czy zeznania, stworzyć inną komisję, odpowiednio mniejszą i przeznaczoną jedynie do zbadania konkretnego wycinka, wątku. To nie jest sprawa zamknięta raz na zawsze" - podkreślił.

Dodał, że gdyby Rosjanie przesłali wszystkie dokumenty to pewnie uzupełniło by to wiedzę polskiej komisji, szczególnie jeśli chodzi o ocenę działania grupy kierowania lotami (kontrolerów w Smoleńsku). "Trudno powiedzieć, czy mogłoby to w jakiś sposób zmienić wnioski, które zostały wyciągnięte" - zaznaczył jednak.

"Tu kluczowym elementem, którego nam brakuje jest rejestracja wskaźników radarowych, która by potwierdziła lub zaprzeczyła naszej hipotezie, że wskaźniki źle funkcjonowały, albo osoba je obsługująca nie miała na tyle wprawy, by je odpowiednio ustawić" - powiedział Łojek.

Jak dodał, sama kwestwi interpretacji przepisów zawsze będzie jednak budzić wątpliwości. Jako przykład podał status lotu. Według polskiej komisji samolot był wojskowy, zdaniem Rosjan - nie miał wojskowego charakteru.

Polska komisja została powołana 15 kwietnia 2010 r. przez MON. Miała badać okoliczności tragedii równolegle do rosyjskiego MAK, działającego na podstawie konwencji chicagowskiej. W jej skład weszło początkowo kilkunastu ekspertów wojskowych, na czele z szefem Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Edmundem Klichem. 28 kwietnia 2010 r. zastąpił go szef MSWiA Jerzy Miller; Klich został polskim przedstawicielem akredytowanym przy MAK. Ostatecznie w skład komisji weszło 34 ekspertów - m.in. pilotów cywilnych i wojskowych, prawników, meteorologów.

Eksperci pracowali ponad 14 miesięcy. W piątek upubliczniony został końcowy raport z ich prac.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj