Dziennik Gazeta Prawana logo

Wdowa po wiceministrze: Rosjanie podrzucili dokumenty mężowi

31 sierpnia 2011, 15:30
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Dokumenty, które znaleziono przy ciele wiceministra kultury, Tomasza Merty to zupełnie inne rzeczy niż te, które otrzymała jego żona. Jej zdaniem dokument spreparowano, by kogoś podszyć pod męża. Szefa zespołu ds. katastrofy, Antoni Macierewicz twierdzi, że to kolejny dowód na fałszerstwa Rosjan.

Wdowa po wiceministrze kultury Tomaszu Mercie, Magdalena Merta powiedziała, że dowód osobisty męża, który otrzymała, to inny dokument niż ten na zdjęciu w aktach przesłanych przez Rosjan. "Jeden jest przedmiotem, który był przy mężu, drugi preparowano" - uważa.

O dokumentach Tomasza Merty, który zginął w katastrofie smoleńskiej, mówił także na konferencji prasowej w Sejmie pełnomocnik części rodzin ofiar katastrofy mec. Bartosz Kownacki. "Wielokrotnie porównywaliśmy dokumentację znajdującą się w aktach śledztwa i dowód osobisty, który otrzymała pani Magdalena Merta. Jak nic, są to dwa rożne dokumenty. Tzn. o tym samym zdjęciu, tym samym numerze serii, natomiast w dwóch różnych stanach - jeden z nich po prostu jest dowodem nadpalonym" - zaznaczył.

Według szefa parlamentarnego zespołu ds. katastrofy smoleńskiej Antoniego Macierewicza (PiS), informacje przedstawione przez Magdalenę Mertę to przykład "jeszcze jedno świadectwa fałszowania dokumentacji związanej z poległymi w Smoleńsku". Jak mówił na posiedzeniu zespołu, ta sprawa "wpisuje się w szerszy kontekst w ogóle matactw popełnionych na pewno przez Rosjan".

Merta tłumaczyła, że w dokumentach dotyczących jej męża, które Rosjanie przesłali "z opóźnieniem z góra rocznym, znajdują się rzeczy świadczące o tym, że te przedmioty zostały wyprodukowane czy też po prostu sfałszowane". "I w moim przekonaniu podłożone mojemu mężowi" - dodała. Wdowa podkreśliła, że w maju ub. roku w Mińsku Mazowieckim Żandarmeria Wojskowa oddała jej zestaw rzeczy odnalezionych, jak powiedziano, przy ciele jej męża.

"Natomiast miesiąc temu, mniej więcej w lipcu w każdym razie tego roku, przedstawiono mi zestaw przedmiotów i dokumentów, po których identyfikowano mojego męża, zestaw, który jest dokładnie rozbieżny z tym, co otrzymałam w Mińsku" - oświadczyła. Jak mówiła, to "są po prostu inne rzeczy, o których nie ma słowa w protokole odnalezienia zwłok czy późniejszego przeszukania".

"Jedynym punktem wspólnym w obu zbiorach przedmiotów jest dowód osobisty, co do którego ja się upieram, że nie jest tym samym dowodem. Że jeden jest rzeczywiście przedmiotem, który był przy moim mężu, a drugi jest przedmiotem, który preparowano po to, by komuś przypisać tę tożsamość" - powiedziała na konferencji prasowej w Sejmie.

Na późniejszym posiedzeniu parlamentarnego zespołu ds. katastrofy smoleńskiej Merta tłumaczyła, że dowód osobisty jej męża "istnieje w dwóch wersjach". "Jednej - zniszczonej i najprawdopodobniej rzeczywiście odnalezionej na miejscu katastrofy, którą oddano mi rok temu w Mińsku i w drugiej wersji dziewiczo czystej, którą dysponują Rosjanie, a przynajmniej dysponują zdjęciami, bo nikt nam tego dokumentu nie pokazywał, tylko w aktach jest zdjęcie tego dowodu" - zaznaczyła.

Kownacki poinformował, że w sprawie dowodu zostało złożone zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa "w kierunku fałszowania dokumentacji śledztwa i utrudniania postępowania karnego przez stronę rosyjską". Jak dodał, śledztwo w sprawie dowodu zostało wszczęte, co "świadczy o wadze tej sprawy".

W środę Naczelna Prokuratura Wojskowa poinformowała, że wszczęła śledztwo w sprawie zniszczenia dowodu osobistego należącego do wiceministra kultury Tomasza Merty, który zginął w katastrofie smoleńskiej 10 kwietnia zeszłego roku. "W dniu 23 sierpnia 2011 r., Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie wyłączyła z akt śledztwa prowadzonego w sprawie katastrofy smoleńskiej materiały do odrębnego postępowania w sprawie zniszczenia, bliżej nieustalonego dnia w okresie od 11 kwietnia do 12 maja 2010 r., przez nieustaloną osobę dokumentu, którym nie miała prawa rozporządzać, w postaci dowodu osobistego Tomasza Merty, poprzez nadpalenie - stopienie dolnej jego krawędzi" - poinformowała prokuratura wojskowa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj