Aresztowana została także Justyna Z. z urzędu miejskiego w Starachowicach.

Reklama

Prezydent Starachowic jest podejrzany o przyjęcie 96 tys. zł łapówek. Był zatrzymany w sierpniu i do 10 listopada przebywał w areszcie, z którego został zwolniony, bo przyznał się do zarzutów korupcyjnych i złożył wyjaśnienia. Prokuratura zastosowała wobec Wojciecha B. poręczenie majątkowe w wysokości 90 tys. zł oraz zakaz opuszczania kraju.

Wojciech B. i Justyna Z. zostali ponownie zatrzymani w piątek. Usłyszeli zarzut nakłaniania świadka do składania fałszywych zeznań. Podejrzani nie przyznali się do tego i złożyli obszerne wyjaśnienia. Ich treści prokuratura nie ujawnia. Prokuratura wystąpiła do sądu o aresztowanie Wojciecha B. i Justyny Z. z obawy o matactwo.

Jak powiedział PAP prok. Piotr Kosmaty z krakowskiej Prokuratury Apelacyjnej, zgodnie z obowiązującymi procedurami podejrzany trafi do aresztu na 18 dni, czyli na czas, jaki pozostał mu do spędzenia w areszcie przed zwolnieniem. "Prokuratura nie wyklucza wystąpienia o przedłużenie tego aresztu" - zaznaczył Kosmaty.

Kobieta, wobec której po poprzednim zatrzymaniu zastosowano dozór policyjny, zakaz opuszczania kraju i 9 tys. zł poręczenia majątkowe, trafi do aresztu na trzy miesiące.

Ewentualna decyzja o przepadku poręczeń majątkowych może zapaść w przyszłym tygodniu.

Zarzuty korupcyjne wobec prezydenta Starachowic mają związek z działalnością spółek komunalnych w tym mieście w latach 2008-2010. W śledztwie o wręczanie łapówek podejrzany jest przedsiębiorca Marian S., który po zatrzymaniu w sierpniu przyznał się do winy i po wpłaceniu 50 tys. zł poręczenia majątkowego odzyskał wolność. Justyna Z. z urzędu miejskiego w Starachowicach - zdaniem prokuratury - miała pośredniczyć w przekazywaniu pieniędzy. Kobieta nie przyznała się do tego zarzutu.