Zbigniew Hołdys przyznał otwarcie w programie "Tomasz Lis na żywo", że popiera ACTA. - Jestem za i chyba jestem jedyny w Polsce - stwierdził muzyk.

Reklama

Jego zdaniem skierowana przeciwko piratom i podróbkom umowa ACTA nic w polskim prawie nie zmieni. - Ona przypomina umowę Interpolu, gdzie różne kraje stwarzają sieć połączeń, aby łapać przestępców - przekonywał. Polemizował z nim Jarosław Lipszyc z Fundacji Nowoczesna Polska, drugi gość Tomasza Lisa.

W umowie są stwierdzenia, że państwo, które jest stroną może robić różne rzeczy. Są zapisy o nowych sankcjach karnych - zauważył Lipszyc.

Hołdys podkreślił, że ACTA chroni pracę twórców i ich wynagrodzenie.

Szewc będzie mówił, ile za naprawę butów bierze, mechanik naprawiający samochód też będzie mówił, a ja za tekst nie. Ten, kto chce tego tekstu wysłuchać, on mi powie - tłumaczył. - Nie mogę się na to zgodzić, bo wiem, jak ciężka jest praca twórcy. Słyszę takie argumenty: ty możesz swoją piosenkę nagrać i wrzucić do internetu, a potem żyjesz z koncertów, ale Agnieszka Osiecka już nie żyje z koncertów, rzeźbiarze nie żyją z rzeźbienia na ulicach - wyliczał muzyk.