Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, który stracił w katastrofie smoleńskiej dziewięcioro bliskich przyjaciół, ubolewa, że obie badające sprawę komisje - i polska, i rosyjska - wyjaśniły niewiele. - stwierdza w rozmowie z serwisem fronda.pl. Jego zdaniem, mogło być inaczej, gdyby tuż po katastrofie powołana została komisja międzynarodowa.
- mówi duchowny. Dodaje jednak, że dwa lata przyniosły jedynie wielki chaos informacyjny. Z tego względu każdy może wyciągać własne wnioski na temat przyczyn katastrofy.
Co do samej rocznicy katastrofy stwierdza, że na dzień dzisiejszy jego zdaniem niemożliwe są wspólne, jednolite obchody. Przypomina, że podziały było widać już dwa lata temu, w czasie organizacji uroczystości w Katyniu, kiedy z osobną wizytą poleciał tam 7 kwietnia Donald Tusk, a 10 kwietnia dotrzeć miał Lech Kaczyński.
- mówi ostro ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. I uderza w polityków: .
Dlatego, jak mówi, on sam nie pojawi się ani na oficjalnych uroczystościach, ani na tych organizowanych przez PiS. - mówi.