- napisali posłowie PiS w specjalnej uchwale klubu przekazanej PAP.
j - podkreślili politycy.
- napisali politycy PiS.
Ich zdaniem kontrola, jakiej poddano kombatantów była spowodowana donosem - "anonimowym mailem z Białorusi". - czytamy w uchwale PiS.
Parlamentarzyści PiS oprócz wyjaśnień od rządu zażądali od premiera Donalda Tuska, aby w trybie pilnym wyciągnął konsekwencje wobec winnych "tego oburzającego incydentu".
Rzeczniczka MSW Małgorzata Woźniak pytana o zajście zadeklarowała w rozmowie z PAP, że "sprawa będzie szczegółowo wyjaśniana i analizowana". N - mówiła. - Z
Woźniak dodała, że komendant główny Straży Granicznej "objął tę sprawę swoim specjalnym nadzorem". - dodała rzeczniczka.
- podkreśliła Woźniak.
Rzeczniczka prasowa komendanta głównego Straży Granicznej mjr Justyna Szmidt-Grzech poinformowała, że w czwartek międzynarodowym pociągiem osobowym relacji Grodno-Białystok do Polski przyjechała zorganizowana grupa 16 osób (składająca się z 3 obywateli RP i 13 obywateli Białorusi) deklarująca udział w Zjeździe Żołnierzy Armii Krajowej.
Dodała, że na dworcu PKP w Kuźnicy na grupę oczekiwał autokar, którym mieli kontynuować podróż do Warszawy. Kierownik grupy poprosił o dokonanie możliwie szybkiej odprawy granicznej. Grupa, za zgodą funkcjonariuszy SG opuściła pociąg, a następnie dokonano odprawy paszportowej i celnej.
Według niej funkcjonariusze SG otrzymali informację o możliwości przemytu przez granicę środków odurzających i psychotropowych. - dodała Szmidt-Grzech. Podkreśliła, że tego typu procedura stosowana jest każdorazowo w sytuacji otrzymania informacji o możliwości nielegalnego przewozu środków niedozwolonych przez granicę i były to działania rutynowe.
Rzeczniczka zaznaczyła, że zgodnie z informacją przekazaną SG można było przypuszczać, iż w tym przypadku usiłowano nadużyć zaufania tej szczególnej kategorii podróżnych, których zamierzano wykorzystać do próby nielegalnego przemytu środków odurzających i psychotropowych przez granicę.
Podkreśliła, że "biorąc pod uwagę szczególne okoliczności podróży osób przekraczających granicę państwową badana jest wiarygodność źródła informacji, która wpłynęła do Straży Granicznej i stała się konsekwencją wszystkich podjętych działań".
Mjr Józef Puczyński z Podlaskiego Oddziału SG relacjonował w rozmowie z PAP, że po przyjeździe pociągu, kiedy służby graniczne kontrolowały pasażerów w jego wnętrzu, na peron wyszła opiekunka grupy kombatantów, a za nią kilkanaście kolejnych osób. Według Puczyńskiego opiekunka grupy poprosiła funkcjonariuszy, by dokonali odprawy poza kolejnością, żeby przyspieszyć podróż.
Jak mówił, osoby te poproszono o złożenie bagaży pod wiatą na peronie, a gdy trwała odprawa, przewodnik z psem do wyszukiwania narkotyków sprawdzał, czy nie ma tam niedozwolonych substancji. Według niego pies wskazał na jeden z bagaży, ale po sprawdzeniu go za zgodą właściciela okazało się, że nic tam nie ma. - dodał.