- powiedziała rzeczniczka Kapsch Dorota Prochowicz.
Prochowicz zapewniła w rozmowie z PAP, że pracownicy punktów poboru zostali raz jeszcze przeszkoleni. - powiedziała.
Do incydentu na węźle Przylesie doszło w nocy z soboty na niedzielę. Dwie karetki na sygnałach wiozły do Opola dwie poważnie ranne ofiary wypadku, w tym jedną po reanimacji. Ratownicy podjechali do bramek, nie pobrali biletu i na sygnale stali ok. 2-3 minut, czekając, aż obsługa podniesie szlabany. Ostatecznie wyłamali zabezpieczenia i wjechali na A4. Tłumaczyli, że była to sytuacja zagrażająca życiu ciężko poszkodowanych ofiar.
Kapsch próbował też przekonać opolskich strażaków, by ci odebrali dostarczone do opolskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad nadajniki viaAuto, dzięki którym można wjeżdżać na autostradę bez pobierania biletów.
Rzecznik Opolskiej straży Adam Janiuk powiedział, że decyzją komendanta wojewódzkiego strażacy póki co tych nadajników nie odbiorą. - powiedział Janiuk. - .
Janiuk zapewnił też, że na bieżąco trwają ustalenia w sprawie procedur ratowniczych. Najnowsze są takie, że strażacy wyjeżdżając na akcję mają informować o tym operatora systemu poboru opłat, by ten był w gotowości do otwarcia bramki na pasie dla pojazdów uprzywilejowanych. D - poinformował Janiuk.
Zaznaczył jednak, że docelowo służby ratownicze powinny mieć płynny przejazd przez bramkę na pasie serwisowym.