Ekspert zespołu parlamentarnego ds. zbadania przyczyn katastrofy Tu-154M prof. Kazimierz Nowaczyk twierdzi, że hipoteza o wybuchach w samolocie, który rozbił się 10 kwietnia 2010 r. pod Smoleńskiem, znajduje coraz więcej potwierdzeń. Zdaniem Nowaczyka - który wziął udział we wtorkowym posiedzeniu zespołu - rozkład szczątków samolotu, charakterystyczne ułożenie burt kadłuba po katastrofie oraz seria poważnych awarii, które wystąpiły - według niego - na wysokości ponad 30 metrów, coraz bardziej przemawiają za hipotezą wybuchów.
Dodał, że lista awarii, które udało się odczytać z polskiej czarnej skrzynki, zaprzecza wnioskom raportu komisji, którą kierował ówczesny szef MSWiA Jerzy Miller. - powiedział Nowaczyk.
Ekspert zespołu mówił, że czasy zdarzeń TAWS 38 (dane systemu ostrzegania przed przeszkodami - PAP) i FMS (system zarządzania lotem - PAP), kiedy doszło do wymienionych awarii, zostały ukryte w trajektorii przedstawionej w załączniku do raportu komisji Millera. Jego zdaniem, czasy poszczególnych zdarzeń zostały świadomie zmanipulowane lub ukryte tak, aby końcowy wniosek przyczyn katastrofy był zgodny z raportem MAK.
- stwierdził Nowaczyk.
- dodał. W jego ocenie, do katastrofy Tu-154M doszło na skutek: oderwania fragmentów lewego skrzydła, serii krytycznych awarii samolotu, wybuchu w kadłubie samolotu oraz rozpadu i uderzenia Tupolewa w ziemię.