Główny Lekarz Weterynarii Janusz Związek powiedział IAR, że sprawdzany jest między innymi jeden z zakładów na Śląsku. Czeskie służby weterynaryjne zawiadomiły, że to z niego mogła pochodzić sfałszowana partia mięsa, która trafiła do ich kraju. W zakładzie zabezpieczono próbki i obecnie przeprowadzane są dokładne testy jakościowe.

Reklama

Wiadomo już m.in., że wykryto nieprawidłowości w dokumentacji. O sprawie została powiadomiona prokuratura.

To nie jedna, a wiele prokuratur. Są nawet przypadki, w których trzeba było kontaktować się z wydziałem przestępstw gospodarczych - mówi Janusz Związek.

W wielu przypadkach dokumenty były wypełniane nieprawidłowo bądź po prostu niedbale. Chodzi między innymi o niedokładne wypełnianie rubryk, w których powinno wpisywać się szczegółowe dane odbiorcy końcowego. Zamiast tego była to tylko np. nazwa miasta.

Na razie w Polsce nie stwierdzono fałszerstw.