Do mieszkania przy Długiej w Gdańsku weszli bandyci. Zabili mężczyznę, jego konkubinę i ich 18-miesięczną córeczkę. Wstępne oględziny wskazują, iż osoby dorosłe zginęły od strzałów w głowę. Dokładną przyczynę zgonu wyjaśnią jednak sekcje zwłok, które zaplanowano na piątek. Mord więc  wygląda na egzekucję - strzały padły z przyłożenia.

Jak sugerowało RMF FM, mogło chodzić o mafijne porachunki - zabity mężczyzna był podejrzewany o wiele przestępstw, a z mieszkania skradziono dużą ilość broni. 

Ale "Dziennik Bałtycki" podaje, że ofiarami zabójców padła normalna rodzina. Pochlebnie wypowiadali się o nich sąsiedzi. Poza tym, ze wstępnych ustaleń wynika, że ani zabity mężczyzna ani jej partnerka nie byli notowani.  Prokuratura stwierdziła jednak, że tę rzecz trzeba będzie jednak jeszcze zbadać.

Poinformowała też, że trudno jest ustalić, czy z mieszkania cokolwiek zginęło, bo w lokalu tym trwał remont i panował w nim nieład. W czasie wstępnych oględzin nie natrafiono na ślady włamania do mieszkania.