Dziennik Gazeta Prawana logo

Urzędnicy sami sobie naganiają pracę. Na boku

24 kwietnia 2013, 08:05
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Banknoty
Banknoty/Shutterstock
W ministerstwach, gminach i powiatach dorabianie to norma. Niestety często prowadząca do nadużyć.

Urzędnicy administracji centralnej najczęściej dorabiają na uczelniach, a także na szkoleniach. Dla firm to dodatkowa reklama, jeśli prowadzi je dyrektor departamentu określonego ministerstwa. Zarobki prelegentów z tego źródła wahają się między 5 a 10 tys. zł.

Podobna sytuacja jest w urzędach marszałkowskich czy urzędach pracy, które zajmują się podziałem środków UE. Jeden z pracowników Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Olsztynie odpłatnie oferował firmom usługę weryfikacji wniosków o dotację z Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki, które później, już z ramienia urzędu, mógł osobiście sprawdzać. Resort rozwoju regionalnego uznał, że nie doszło do naruszenia prawa.

Z kolei pracownik jednego z małopolskich starostw przyjechał do inwestora na kontrolę związaną z poszerzeniem wjazdu na posesję. Uznał, że taka ingerencja jest niezgodna z przepisami, ale w drugim zdaniu potwierdził, że za 6 tys. zł przygotuje plan nowego podjazdu, który on osobiście będzie zatwierdzał.

Najwięcej profitów z działalności poza urzędem czerpią jednak geodeci i architekci. Bardzo trudno ściągnąć ich na stanowisko urzędnicze, bo płace są niewielkie. Dlatego lokalni włodarze przymykają oczy i pozwalają im prowadzić dodatkowo działalność gospodarczą.

DGP dysponuje udokumentowanym przypadkiem, gdy zgoda na budowę domu była wydana niezwłocznie, bez składania dodatkowych dokumentów i wyjaśnień. Powód? Dostęp do przedsiębiorczego urzędnika. Ten dokonał zmiany w planie za ekstraopłatą, a plan później zatwierdził i monitorował. Oficjalnie w dokumentach widniał podpis kolegi, z którym dzielił się prowizją.

– potwierdza Zbigniew Mackiewicz, sekretarz gminy Suwałki.

– dodaje Adam Habryło, sekretarz powiatu poznańskiego.

Problem w tym, że w przypadku szeregowych urzędników nikt nie wie, jaka jest skala zjawiska dorabiania. Dostępne dane są niepełne. To efekt obowiązujących przepisów. Taki pracownik występuje do przełożonego o zgodę na dodatkową działalność, tylko jeżeli ma to być etat. Praca na podstawie umowy cywilnoprawnej jest poza kontrolą, stąd zafałszowany obraz sytuacji. Z oficjalnych danych wynika, że w 2012 r. na dodatkowe zatrudnienie urzędników było wydane niewiele ponad tysiąc zgód. Resort spraw wewnętrznych formalnie nie odnotował żadnego takiego wniosku, obrony narodowej – 1, pracy – 9, a sprawiedliwości – 18.

Eksperci jednak szacują, że szara strefa dorabiania w administracji państwowej jest dużo większa. Potwierdzają to dane dotyczące dorabiających dyrektorów m.in. z ministerstw i urzędów wojewódzkich. Ci o zgodę przełożonych muszą występować za każdym razem, gdy chcą dorobić (niezależnie od umowy). Na ponad 1,5 tys. takich osób było ponad 1,2 tys. wydanych zgód.

– twierdzi dr Aleksander Proksa, były prezes Rządowego Centrum Legislacji, obecnie dyrektor departamentu prawnego w Narodowym Banku Polskim.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj