Grzegorz S. odpowiadał przed sądem w Siemianowicach Śląskich za niedopełnienie obowiązków służbowych. 25 kwietnia 2007 roku dowodził akcją ABW w domu Barbary Blidy. Funkcjonariusze pojawili się u byłej minister rządu SLD z nakazem zatrzymania. Barbara Blida popełniła wówczas samobójstwo, strzelając do siebie z pistoletu ukrytego w łazience.

Były już funkcjonariusz został skazany na pół roku więzienia w zawieszeniu. Grzegorz S. konsekwentnie nie przyznawał się do zarzutu niedopełnienia obowiązków.

Prokuratura domagała się dla niego dwóch lat więzienia w zawieszeniu na dwa oraz grzywny.

Z kolei sprawa dwóch innych funkcjonariuszy została umorzona. Sądowego finału nie znalazły też wątki dotyczące zabezpieczenia śladów w domu Blidy zaraz po jej śmierci, nacisków i działań prokuratorów.

Obrońca byłego funkcjonariusza ABW Grzegorza S. zapowiedział, że będzie odwoływał się od wyroku. Mecenas Karol Urban mówi, że obrona nie zgadza się z treścią wyroku i z jego ustnym uzasadnieniem. 

Apelacji - co do wysokości kary - nie wyklucza też łódzka prokuratura, która prowadzi sprawę. Jej rzecznik Krzysztof Kopania mówi jednak, że sam wyrok wątpliwości nie budzi. Dodaje, że to skazany odpowiadał za przeprowadzenie akcji i wydawał polecenia innym funkcjonariuszom.

Według śledczych, Grzegorz S. nie wydał odpowiednich poleceń dotyczących przeszukań w domu byłej posłanki.