Od kilku lat w czasie uroczystości rocznicowych na warszawskich Powązkach przy pomniku Gloria Victis dochodzi do zgrzytu. Wygwizdywani są przedstawiciele władz, m.in. premier Donald Tusk, a także Władysław Bartoszewski, weteran walk powstańczych.
Przed tegorocznymi obchodami dyskusję rozpoczął tekst Janusza S. Majewskiego opublikowany w "Gazecie Wyborczej". Autor napisał w nim, że w tym roku na Powązki wybierze się dopiero, kiedy nie będzie tam już .
- czytamy w tekście Majewskiego.
Tekst ten został skomentowany jako nawoływanie do bojkotu Godziny W - taką tezę postawił w rozmowie z serwisem Stefczyk.info historyk Leszek Żebrowski. - - mówił historyk.
Szerokim echem odbiły się wypowiedziane również dla "Gazety Wyborczej" słowa Władysława Bartoszewskiego, który stwierdził, że w tym roku po raz pierwszy zastanawia się, czy iść 1 sierpnia o godzinie 17 pod pomnik Gloria Victis. - - mówił Bartoszewski.
Do tych słów odniósł się w TOK FM Piotr Gliński, swego czasu kandydat PiS na premiera rządu technicznego. Gliński stwierdził, że choć jest w stanie zrozumieć to buczenie, nie popiera go. Zaapelował jednak do Władysława Bartoszewskiego o powściągnięcie języka. - - stwierdził.
Głos zabrał jeden z polityków. Andrzej Rozenek, kandydat Ruchu Palikota na prezydenta Warszawy, zapowiedział, że na Powązkach się nie pojawi. - - powiedział w radiu TOK FM. Zaznaczył, że jego zdaniem na uroczystościach nie powinno być ani prezydenta, ani premiera, ponieważ - jak przekonywał - obaj są politykami.