Dziennik Gazeta Prawana logo

Spór o Godzinę W. Bojkot czy gwizdy na Powązkach?

31 lipca 2013, 11:37
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Transaprent na Powązkach w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego w 2011 roku
Transaprent na Powązkach w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego w 2011 roku/Agencja Gazeta
"To się zaczęła robić trochę kibicowska ustawka. Nie chcę uczestniczyć w politycznej bijatyce na grobach powstańców" - powiedział w radiu TOK FM Andrzej Rozenek. Na wiele godzin przed Godziną W rozgorzał spór o to, co będzie się działo na Powązkach - czy znów rozlegnie się buczenie i gwizdy? A także o to, kto jest za to odpowiedzialny.

Od kilku lat w czasie uroczystości rocznicowych na warszawskich Powązkach przy pomniku Gloria Victis dochodzi do zgrzytu. Wygwizdywani są przedstawiciele władz, m.in. premier Donald Tusk, a także Władysław Bartoszewski, weteran walk powstańczych.

Przed tegorocznymi obchodami dyskusję rozpoczął tekst Janusza S. Majewskiego opublikowany w "Gazecie Wyborczej". Autor napisał w nim, że w tym roku na Powązki wybierze się dopiero, kiedy nie będzie tam już .

- czytamy w tekście Majewskiego. 

Tekst ten został skomentowany jako nawoływanie do bojkotu Godziny W - taką tezę postawił w rozmowie z serwisem Stefczyk.info historyk Leszek Żebrowski. - - mówił historyk.

Szerokim echem odbiły się wypowiedziane również dla "Gazety Wyborczej" słowa Władysława Bartoszewskiego, który stwierdził, że w tym roku po raz pierwszy zastanawia się, czy iść 1 sierpnia o godzinie 17 pod pomnik Gloria Victis. - - mówił Bartoszewski. 

Do tych słów odniósł się w TOK FM Piotr Gliński, swego czasu kandydat PiS na premiera rządu technicznego. Gliński stwierdził, że choć jest w stanie zrozumieć to buczenie, nie popiera go. Zaapelował jednak do Władysława Bartoszewskiego o powściągnięcie języka. - - stwierdził.

Głos zabrał jeden z polityków. Andrzej Rozenek, kandydat Ruchu Palikota na prezydenta Warszawy, zapowiedział, że na Powązkach się nie pojawi. - - powiedział w radiu TOK FM. Zaznaczył, że jego zdaniem na uroczystościach nie powinno być ani prezydenta, ani premiera, ponieważ - jak przekonywał - obaj są politykami. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl/Media
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj