Dziennik Gazeta Prawana logo

Prof. Jacek Rońda atakuje krytyków: Chamstwo, nadużycie, bełkot medialny...

18 października 2013, 19:00
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Prof. Jacek Rońda
Prof. Jacek Rońda/Agencja Gazeta
Prof. Jacek Rońda nie uważa swojego zachowania za nieetyczne. Ekspert komisji Antoniego Macierewicza bagatelizuje fakt, że powoływał się na nieistniejące dokumenty. Ma za to wiele do powiedzenia pod adresem swoich krytyków.

Prof. Jacek Rońda, jeden z głównych ekspertów zespołu smoleńskiego Antoniego Macierewicza otwarcie przyznał w Telewizji Trwam, że w rozmowie sprzed pół roku w TVP z dziennikarzem Piotrem Kraśko o dokumencie mającym wyjaśniać pewne fakty dotyczące katastrofy prezydenckiego tupolewa, blefował.

Zdaniem środowisk naukowych, w tym władz Akademii Górniczo Hutniczej, w której wykłada prof. Rońda, takie zachowanie rzutuje niekorzystnie na wizerunek uczelni i naukowców. Ekspert komisji Macierewicza nie przejmuje się jednak tymi opiniami i jak podkreśla, ze spokojem czeka na decyzję władz swojej uczelni, które zapowiedziały, że przyjrzą się sprawie i w przyszłym tygodniu podejmą decyzję.

- ironizował prof. Rońda w rozmowie z Polskim Radiem.

Ekspert komisji Macierewicza nic nie robi sobie także z krytycznych wypowiedzi naukowców pod jego adresem. "To nie blef, to nieetyczne kłamstwo","To nie licuje z godnością pracownika naukowego", "Przede wszystkim wierność prawdzie a nie ideologii" - to tylko niektóre z opinii. Profesor Rońda ma to jedną odpowiedź - to jest chamstwo i nadużycie, bełkot medialny i chęć zrobienia przez niektórych kariery jego kosztem.

Jacek Rońda zrezygnował dzisiaj z funkcji Przewodniczącego Komitetu Naukowego Konferencji Smoleńskiej 2013. Mimo iż przyznał się do błędu, profesor nie widzi powodu, by rezygnować z uczestnictwa w zespole Antoniego Macierewicza.

Dokumenty, na które powoływał się profesor Rońda w TVP, miały dowodzić, że tupolew, który rozbił się w Smoleńsku podczas lądowania, nigdy nie zszedł poniżej 100 metrów. Okazało się to jednak kłamstwem, a profesor przyznał się, że nigdy takich dokumentów nie posiadał. Co więcej, przyznał, że samolot zniżył się do 50-60 metrów.

Wcześniej władze Politechniki Warszawskiej i krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej wydały oświadczenie, w którym informowały, że pracujący u nich eksperci z zespołu Macierewicza - profesorowie Jacek Rońda i Jan Obrębski - nie są specjalistami w zakresie badań katastrof lotniczych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło IAR
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj