Dziennik Gazeta Prawana logo

NPW: Załoga TU154M nie miała pozwolenia zejścia na wysokość 50 metrów

21 stycznia 2015, 16:06
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej mjr Marcin Maksjan
Rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej mjr Marcin Maksjan/PAP
Wieża kontroli lotów w Smoleńsku nie pozwoliła załodze TU154M zejść na wysokość 50 metrów - podaje Naczelna Prokuratura Wojskowa. NPW ujawniła zapisy nagrań z wieży kontrolnej w Smoleńsku, a także zapisy z rejestratora samolotu Jak-40.

Rzecznik prokuratury Marcin Maksjan na briefingu prasowym powiedział, że ze stenogramów wynika, iż kontrolerzy w Smoleńsku przekazali załodze TU154M komunikat: "od 100 metrów bądź gotowy do odejścia na drugi krąg".

- mówi Marcin Maksjan. - mówił rzecznik prokuratury.

30 stycznia 2012 roku jednak chorąży Muś zmienił zeznania, kiedy przedstawiono mu do odsłuchania nagrania z rejestratora lotów - dodaje Marcin Maksjan. Technik pokładowy powiedział wówczas: "ja wtedy zrozumiałem, iż kontroler mówił 50 metrów. Nigdy tego później nie weryfikowałem w żaden sposób i dopiero teraz po zapoznaniu się z okazanym mi stenogramem stwierdzić mogę, iż mowa jest o 100 metrach". Chorąży Muś tłumaczył zmianę zeznań w ten sposób, że 10 kwietnia 2010 roku, słuchając komend z wieży kontrolnej zrozumiał "50 metrów".

W październiku 2012 roku ciało Remigiusza Musia znaleziono w piwnicy jego bloku w Piasecznie. W maju 2013 roku prokuratura umorzyła śledztwo w tej sprawie, uznając, że popełnił on samobójstwo.

Także pilot Jaka40, porucznik Artur Wosztyl zeznawał o tym, że słyszał w komunikacie z wieży kontrolnej w Smoleńsku słowa o odejściu na lotnisku zapasowe z wysokości 50 metrów. - - mówił Artur Wosztyl.

7328820-stenogramy-z-zapisami-nagrania.jpg
Stenogramy z zapisami nagrania z wieży smoleńskiego lotniska oraz nagrania z samolotu Jak-40

Co wynika z nagrań?

Z nagrań wynika, że rosyjska służba meteorologiczna na dwie godziny przed katastrofą przewidywała na lotnisku mgłę i ograniczenie widoczności do 4 kilometrów. Informację tę przekazano załodze Jaka-40, pracownicy kontroli lotów stwierdzili jednak, że widoczność się pogarsza. Wydano więc polecenie ustawienia w pobliżu pasa startowego dwóch reflektorów, które po kilku minutach zostały włączone. Z nagrań wynika, że pracownicy kontroli lotów nie widzieli Jaka-40, zbliżającego się do lotniska.

W tym samym czasie do lądowania przygotowywał się rosyjski samolot transportowy Ił-76.

O 9.09 czasu moskiewskiego wieża kontrolna wydała Jakowi-40 pozwolenie na lądowanie. Widoczność jednak jeszcze bardziej się pogorszyła, a z nagrań wynika, że na wieży kontrolnej zapanowało zdenerwowanie.

O 9.15 Jak-40 wylądował, co pracownicy wieży skwitowali słowem "zuch". Mieli oni jednak problemy z porozumieniem się z załogą Jaka w sprawie kołowania po płycie lotniska.

O 9.24 do lądowania podszedł Il-76, ale wieża kontrolna odesłała go na drugi krąg. Cztery minuty później wieża poinformowała, że widzialność się pogorszyła i podejście do lądowania będzie warunkowe.

O 9.38 Ił otrzymał polecenie odejścia na drugi krąg, a później odlotu na lotnisko zapasowe.

Dwie minuty później jeden z kontrolerów łączy się z niejakim majorem Kutrincem i mówi mu, że trzeba przekazać załodze polskiego Tu-154, iż lotnisko przykryła mgła, a widzialność spadła do 400 metrów. Kutriniec sugeruje, aby odesłać samolot na moskiewskie lotnisko Wnukowo. Dodaje, że przekaże sprawę "głównemu centrum", które podejmie decyzję. Pracownicy wieży kontrolnej mówią między sobą, że meteorolodzy nie przewidzieli tak gęstej mgły.

O 9.51 Kutriniec mówi, że polski samolot zostanie skierowany na Wnukowo.

Z rozmów rosyjskich kontrolerów wynika, że członkowie załogi Tu-154 nie znają rosyjskiego, a więc Rosjanie powiedzą im po angielsku, aby odeszli na drugi krąg.

O 10.13 rosyjski kontroler przyznaje, że nie wie, jak sprowadzić polski samolot do lądowania. Dziesięć minut później z załogą Tupolewa łączy się załoga Jaka-40 i informuje, że warunki w Smoleńsku są bardzo złe. Widoczność wynosi 400 metrów, a podstawa chmur mniej niż 50. Mężczyzna, zidentyfikowany jako pilot Jaka-40, mówi jednak "możecie spróbować" dodając, że po drugiej próbie lądowania samolot powinien odlecieć na lotnisko zapasowe.

O 10.25 na wieżę kontrolną dzwoni rosyjski pułkownik Krasnokutski mówiąc, że samolot powinien wykonać próbne podejście do lądowania do wysokości stu metrów, a następnie odlecieć na lotnisko zapasowe.

O 10.33 załoga Tupolewa informuje, że schodzi do wysokości 500 metrów. Trzy minuty później kontrolerzy lotów stwierdzają, że widzialność jeszcze się pogorszyła. O 10.39 wieża kontrolna wydaje komendę "lądowanie warunkowe" i zaczyna sprowadzać samolot na lotnisko.

O 10.40 wieża traci kontakt z samolotem. Komenda "odejście na drugi krąg" pozostaje bez odpowiedzi i kontrolerzy lotów domyślają się, że doszło do katastrofy. Jeden z kontrolerów mówi "Dawać straż!", a minutę później ktoś mówi "spadł na lewo od drogi".

Zapisy nagrań zostały przeanalizowane przez specjalistów z Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie, a tłumaczeń z języka rosyjskiego i angielskiego dokonali tłumacze przysięgli. Wiele słów w stenogramie określono jednak jako "niezrozumiałe".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło IAR
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj