Transmisja na żywo decyzją sądu została zakazana. Obecne na procesie telewizje informacyjne zastosowały więc wybieg polegający na trzyminutowym opóźnieniu sygnału lub emisji już zarejestrowanego nagrania. Pozwala to realizatorom na tzw. wypikanie informacji, które nie powinny wyjść poza salę sądową. Chodzi przede wszystkim o nazwiska, dane osobowe niektórych osób, a także inne dane wrażliwe.
TVN24 i Polsat News poradziły sobie z tym zadaniem, znacznie gorzej poszło za to TVP Info. Telewizja publiczna nie zagłuszyła na przykład nazwisk członków rodziny Adama Z., jego partnera oraz funkcjonariuszy policji, którym oskarżony zarzuca brutalne traktowanie go w śledztwie.
Na tym jednak nie koniec, bo – jak podaje Radio ZET – widzowie TVP Info mogli poznać na przykład kilka adresów zamieszkania, hasła do poczty mailowej i kont na portalach społecznościowych. Telewizja publiczna nie zagłuszyła również prywatnych informacji z biografii oskarżonego, a nawet szczegółów z jego życia intymnego. Według Radia ZET chodziło między innymi o inicjację seksualną.
– komentuje w rozmowie z portalem gazetaprawna.pl Aleksandra Błaszczyńska, radca prawny z kancelarii Chałas i Wspólnicy. CZYTAJ WIĘCEJ >>>
Wpadkę TVP Info próbuje usprawiedliwiać w rozmowie z portalem wirtualnemedia.pl Samuel Pereira, p.o. szefa serwisu tvp.info oraz zastępca kierownika redakcji publicystyki Telewizyjnej Agencji Informacyjnej.
– mówi Pereiera. Jego zdaniem problemy z zagłuszaniem biorą się przez natłok informacji pojawiających się w czasie procesu i trudno jest wszystkie dane wrażliwe „wypikać”.
– przekonuje Samuel Pereira.
Wpadki TVP Info w czasie retransmisji procesu z Poznania są szeroko komentowane w internecie, także przez publicystów. – napisał na Twitterze Wojciech Mucha, dziennikarz „Gazety Polskiej Codziennie”. – zapytał Patryk Słowik z DGP.
Przegięcie z tą transmisją z sadu w.s. Ewy Tylman. Niczemu niewinny partner oskarżonego przeszedł prawdopodobnie przymusowy coming out.
— Wojciech Mucha (@WojciechMucha) 3 stycznia 2017
Szanowny @SamPereira_, będą przeprosiny od @tvp_info dla oskarżonego o zabójstwo Ewy Tylman za ujawnienie jego adresu zamieszkania?
— Patryk Słowik (@PatrykSlowik) 3 stycznia 2017
W sprawie ujawniania wrażliwych danych w czasie procesu interweniował sekretariat Sądu Okręgowego w Poznaniu. Jego pracownicy kilkukrotnie dzwonili do redakcji TVP Info, zwracając na to uwagę. Jednak – jak podają wirtualnemedia.pl – nazwiska z adresami pojawiały się nadal na antenie.
Rzecznik sądu sędzia Aleksander Brzozowski komentując tę sprawę w rozmowie z Polską Agencją Prasową, podkreślił, że osoby, których prawa naruszono, mogą kierować roszczenia do nadawcy. – – wyjaśnił sędzia Brzozowski.
– wyjaśnia w rozmowie z PAP dr Barbara Mąkosa-Stępkowska z Wydziału Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii UW. Natomiast według mecenasa Jerzego Naumanna, znanego adwokata występującego m.in. w tzw. medialnych procesach, jawność takiego procesu powinna być wyłączona w zakresie wątków wrażliwych czy intymnych konkretnych osób.
Jak zaznaczyła zaś dr Mąkosa-Stępkowska, takie ujawnienie nazwisk i innych szczegółów jest
– podkreśliła.
Także mec. Naumann powiedział, że osoby wymienione w relacji telewizyjnej mogą wytoczyć proces nadawcy o ochronę swych dóbr osobistych. – – dodał. Mecenas podkreślił, że nie ma ani takiego zwyczaju, ani tym bardziej przepisu, aby sąd na sali rozpraw sąd miał wymieniać świadków tylko z imienia i inicjału nazwiska.