Dziennik Gazeta Prawana logo

Coraz więcej miast i powiatów chce mieć koronera. Chętnych jednak brakuje

20 grudnia 2018, 08:23
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
lekarz
lekarz/Shutterstock
Przybywa miast i powiatów, które chcą mieć koronera. Ale chętnych na to stanowisko brak. Lekarzy nie przekonuje nawet 700 zł za wyjazd.

Projekt, który miał wprowadzić instytucję koronera, od roku leży w szufladzie resortu zdrowia. I jak wynika z informacji DGP, w tej kadencji już nikt się nim nie zajmie. Dzisiejsze regulacje pochodzą z lat 60. i są przestarzałe.

Od stycznia Warszawa chce płacić za specjalistę, który zajmie się wystawieniem karty zgonu. Zgodnie z przepisami śmierć stwierdza szpital albo lekarz rodzinny, który opiekował się zmarłym. Problem zaczyna się, gdy nie wiadomo, kto sprawował opiekę medyczną. W Warszawie jest takich przypadków około 110 miesięcznie. – – tłumaczy Magdalena Łań z wydziału prasowego miasta Warszawy.

Na razie trwa dyskusja dotycząca finansowania. Kiedy Okręgowa Izba Lekarska zrobiła mały sondaż, jakie byłyby oczekiwania, lekarze mówili o kilkuset złotych za wyjazd. – – mówi Łukasz Jankowski, szef warszawskiego samorządu lekarskiego.

Poznań wylicza, że w latach 2017–2018 na realizację zadania zaplanowano w budżecie po 70 tys. zł rocznie. W 2018 r. kwotę musiano zwiększyć do 100 tys. zł, ponieważ okazało się, że zarezerwowane środki są niewystarczające z uwagi na znacznie większą liczbę przypadków. Częstochowa w 2018 r. wydała 22,4 tys. zł na realizację tej umowy. Pomimo to nie ma chętnych.

Nic dziwnego, bo to trudna praca, często w niebezpiecznych rejonach. Często chodzi też o osoby, które zmarły jakiś czas temu. Nie wszyscy są w stanie temu podołać.

Samorządy przyznają, że problemy istnieją. – – mówi Jarosław Pawlik, naczelnik w gliwickim Starostwie Powiatowym.

– opowiada Krystyna Rumieniuch, naczelnik wydziału spraw społecznych i zdrowia z urzędu miasta w Tychach. I dodaje, że umowa jest ważna do końca roku.

Urzędnicy przyznają, że sytuacja się skomplikowała, gdy zmieniły się przepisy o świadczeniu usług medycznych w porze nocnej i świątecznej. – – dodaje Violetta Karwalska, dyrektor wydziału zdrowia i spraw społecznych w UM Słupsk.

Problem wyznaczenia osoby upoważnionej do stwierdzenia zgonu jest powszechny w wielu gminach. Wiele miast jednak nic z tym nie robi. Przykładem jest Gdynia, gdzie jak dotąd nie została wszczęta procedura mająca na celu wyłonienie osoby wyznaczonej do stwierdzania zgonu i jego przyczyny. – – uważa Agata Grzegorczyk, rzecznik urzędu miasta w Gdyni.

Eksperci podkreślają jednak, że rozwiązania tego rodzaju nie wszędzie są możliwe, a współpraca z POZ czy szpitalami nie zawsze się sprawdza. – – tłumaczy Jarosław Pawlik.

Lekarze, którzy są kierowani do tego rodzaju zadań z POZ, jadą do pacjenta dopiero, gdy skończą swoją pracę w placówce. – – opowiada mieszkanka Warszawy. Zamówili karetkę, mówiąc, że mężczyzna się… przewrócił. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj