- - mówiła dziennikarzom Bożena Koniecka, która z mężem stała w pierwszym rzędzie przed sceną, na której trwała gdańska impreza WOŚP.
- - powiedziała kobieta.
- - relacjonowała kobieta.
- - mówiła dziennikarzom mieszkanka miasta. Jej zdaniem to było tak nagłe zdarzenie, że mało kto - nawet na scenie - zorientował się, co się dzieje i co się stało.
- - powiedziała.
Kobieta stwierdziła, że napastnik po przemówieniu prezydenta "kręcił się po scenie - widziałam go dwa razy" - stwierdziła kobieta. Jej maż Jerzy Koniecki dodał, że zauważył, iż po ataku prezydent Gdańska przysiadł, a mężczyzna wrócił na scenę.
Zdaniem kobiety "reakcja ochroniarska była trochę późna". Dodała, że nóż został odrzucony w kierunku barierek i widowni. - - dodała.
Oboje mieszkańców Gdańska byli na tym koncercie od godziny 16.00 i jak twierdzili, nie było tam policji. Zaznaczyli jednak, że przed wejściem do najbliższego sektora przy scenie ochrona sprawdzała wszystkie osoby.
"Człowiek, który trzymał nóż, cały czas chodził po scenie"
- – mówiła wcześniej pani Joanna, która również była świadkiem ataku na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Jej zdaniem ochroniarze zareagowali po dłuższej chwili. - – mówiła.
Do ataku na Adamowicza doszło w Gdańsku w niedzielę wieczorem. Atak przeprowadził mężczyzna, który podczas odliczania do "Światełka do nieba" o godz. 20.00 wtargnął na scenę. Prezydent Gdańska trafił do szpitala. Rzecznik prezydenta Gdańska Magdalena Skorupka-Kaczmarek na konferencji powiedziała dziennikarzom, że prezydent Gdańska jest operowany. Jak poinformował prezydent Andrzej Duda, lekarze przywrócili akcję serca Adamowicza.
Film z ataku na prezydenta Adamowicza pic.twitter.com/hGuWUoPS8g
— PolskaNormalna (@PolskaNormalna) 13 January 2019
Pani Joanna w rozmowie z TVN 24 wyjaśniła, że wraz z córką uczestniczyła w "Światełku do nieba" WOŚP. Relacjonowała, że po tym, jak prezydent miasta skończył przemówienie, zaczynało się odliczanie.
– powiedziała kobieta.
W jej ocenie "jedyne, co było tak naprawdę bardzo widoczne to to, że ten człowiek, który trzymał nóż, cały czas chodził po scenie". – podkreśliła.
Zapytana w rozmowie, czy powodem tego była nieobecność służb, czy szok, odparła, że ta sprawa na pewno zszokowała wszystkich, którzy tam stali. – powiedziała pani Joanna.
Kobieta zaznaczyła przy tym, że reakcja ochrony nastąpiła "po dłuższej chwili". – dodała.
Pytana, czy napastnik zachowywał się agresywnie, odpowiedziała, że on się cieszył.– podkreśliła pani Joanna.